Bronowianka na boisku dominowała i odniosła zasłużone zwycięstwo nad Słomniczanką. Ile będzie ono warte okaże się w finale rozgrywek, gdy zakończy się walka o utrzymanie w V lidze, które jest celem obu zespołów.
Gospodarze objęli prowadzenie w 10 min, gdy na zagraną z lewej strony przez Augustyna piłkę nabiegł z przeciwległej flanki Fall i strzelił na bramkę. Piłka po rękach Ilińskiego wpadła w przeciwległy róg. Bronowianka tworzyła kolejne sytuacje (Gzyl głową obok słupka, Gilski z dystansu, Fall po dośordkowani z rogu), a w 41 min powinna prowadzić 2-0. Fall na 16. metrze przejął piłkę, którą fatalnei stracili piłkarze ze Słomnik i pobiegł sam na bramkarza, po czym ... strzelił w niego, a gdy próbował się zrehabilitować poprawką, tylko wywołał wesołość na boisku i trybunach.
W doliczonym czasie pierwszej połowy ta niewykorzystana sytuacja zemściła się to na gospodarzach o to przewrotnie. Słomniczanka nacierała, do zagranej przez nią piłki wybiegł bramkarz Bronowianki i wybijał piłkę, ale tak niefortunnie, że trafił w swojego obrońcę, który nie rozglądnął się i niespodziewanie stanął tyłem na dordze lotu piłki, Ta odbiła się lobem i wróciła w kierunku bramki. z kilku biegnących do niej osób, najszybszy okazał się Okere, który głową wepchnął ją do bramki z zerowej odległosći.
Drugą połowę Bronowianka powinna zacząć trafieniem - ładna zespołowa akcja postawiła w wybornej sytuacji Falla, ale z 2 metrów strzelił ... na wysokość 4 piętra. Gdyby nic nie robił, tylko stał, piłka by się od niego odbiła i wpadła do celu. Gościom trudno szło kontruowanie akcji, w 58 min Wolko strzelił w ręce Socharczenki. Gospodarze byli groźniejsi i w 72 min dopięli swego. Fall trafił w poprzeczkę, ale dobitka Gzyla już trafiła do celu.
W 84 min Zadencki miała szansę na kontaktowego gola, ale nie trafił, do pustej już właściwe bramki.
st