Wieczysta Kraków - JKS Zelków 1-3 (0-2)
Gole: Jankowicz - Michał Całek 2, samob.
ZELKÓW: Wiecheta - Skotnicki, Drewniak, Makowski, Rokosz (25 Malina) - Ciękosz, Polański, Deryniowski (65 Bruzda), Trólka, Szczepański (70 Węgiel) - Całek (60 Molik).
Zelków kontynuuje zwycięską passę. Tym razem wyższość ekipy Tomasza Bernasa musieli uznać piłkarze Wieczystej, którzy z dorobkiem czterech punktów zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Warto wspomnieć, że prowadzący Wieczystą Tadeusz Piotrowski to były trener Bernasa ze wspólnych czasów w Puszczy Niepołomice. Na boisku jednak nie było sentymentów.
Goście od początku zdominowali grę, a w pierwszej połowie drużyny dzieliła różnica klasy i tylko nieskuteczność sprawiła, że do przerwy Zelków prowadził zaledwie dwoma bramkami (Całek + samobójcza). Jedynie Kwiatkowski i momentami Oleksy próbowali indywidualnymi akcjami stworzyć zagrożenie pod bramką Wiechety, jednak nie byli w stanie poradzić sobie z bardzo dobrze zorganizowaną ekipą przyjezdnych.
Po przerwie Michał Całek uderzeniem głową zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu i Zelków prowadził już 3-0.
Kiedy wydawało się, że gospodarze zostaną rozgromieni stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Strata w środkowej strefie boiska i spóźniona interwencja jednego z obrońców sprawiła, że zawodnik Wieczystej zdołał dośrodkować w pole karne. Piłkę jednak nieczysto trafił i z dośrodkowania wyszedł tzw. "centrostrzał". W efekcie futbolówka wpadła do siatki obok zaskoczonego Wiechety. To pierwsza strata bramkowa zelkowian od 4 meczów. Warto przy okazji nadmienić, że z bardzo dobrze spisującej się defensywy w poprzednich trzech meczach zostało jedynie dwóch zawodników, gdyż Kwaśniewski w środowym meczu pucharowym zerwał więzadła w kolanie, a Rokosz z grymasem bólu musiał opuścić boisko jeszcze w pierwszej połowie.
Po zdobyciu bramki miejscowi z ogromnym animuszem ruszyli do przodu i co prawda ich ataki były może dosyć chaotyczne, jednak sprawiały sporo kłopotów przyjezdnym. Zelków, który dotychczas niepodzielnie panował na boisku, musiał się skupić na obronie, próbując wyprowadzać groźne kontry. Goście, mając w swoich szeregach bardzo szybkich Ciękosza i Węgla, mogli się pokusić o zdobycie kolejnych bramek, ale szwankowała skuteczność.
Do końca meczu było dosyć nerwowo, wynik już jednak nie uległ zmianie.
AK (Zelków)