Trener Piliczanki osłabił zespół w Bronowicach
Bronowianka Kraków - Piliczanka 1-0 (0-0)
1-0 Ałłachwerdijew 31
Sędziował Piotr Kaczmarek oraz Dawid Kuś i Krzysztof Pszczoła. Żółte kartki: Szeller, Skotniczny - Kazior. Czerwona kartka: Jurczyk (30, faul - akcja ratunkowa).
BRONOWIANKA: Jakubiszyn - Bogusz (85 J. Kowalczyk), Gilski, Małodobry, Lipiński (63 Augustyn) - Kwaśny (78 Hajduk), Idziak, Ałłachwerdijew, Szeller - Frankowski (70 Skotniczny) - Gzyl.
PILICZANKA: Stolarski - Goncerz, Jurczyk, Ziaja, Kazior, Chrząstowski (82 K. Kowalczyk), Demarczyk (63 Walnik), Olszewski (70 Domagała), M. Węglarz, Kardynał (46 Osmenda), Kozłowski.
Grający trener Piliczanki Grzegorz Jurczyk w pierwszej kolejce V ligi był bohaterem, strzelił dwie bramki Podgórzu, a jego zespół wygrał dzięki nim 2-1. W 2. kolejce fart opuścił piłkarza Jurczyka. W Bronowicach w 30. minucie zobaczył czerwoną kartkę, co miało podwójnie bolesne konsekwencje dla gości. Stracili za chwilę bramkę po rzucie wolnym, a do tego zostali na ponad godzinę w dziesiątkę. Bronowianka i tak miała jednak ciężką przeprawę, ostatecznie nikłe prowadzenie zdołała utrzymać do końca.
Do 30. minuty mecz był wyrównany. Tylko w 17. minucie Kozłowski i w 23. Kardynał próbowali strzałów z dystansu, ale w obu przypadkach piłka pomknęła nad poprzeczkę. Potem Jurczyk sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Gzyla, za co został wyrzucony z boiska. Rzut wolny wykonywał Frankowski, piłka po jego strzale odbiła się od obrońców, trafiła do Ałłachwerdijewa, który z 18 metrów posłał ją w "okienko" bramki.
W 39. minucie Kwaśny dośrodkował do Szellera, ten z kilku metrów przymierzył w poprzeczkę. Na to goście odpowiedzieli rzutem wolnym z 40 m, z którego Kozłowski mierzył pod poprzeczkę. Jakubiszyn wybił piłkę, a po rzucie rożnym Ziaja z 10 m trafił w stojącego tuż przed linią bramkową Gilskiego.
W 47. i 52. minucie Kwaśny był w niezłych sytuacjach, za pierwszym razem wybił piłkę na róg bramkarz, za drugim razem pomocnik zaplątał się o własne nogi i obrońcy wybili mu futbolówkę.
Końcówka należała do gości. W 76. minucie byli bliscy gola - strzał Kozłowskiego wybił Jakubiszyn, poprawka Goncerza była bliska celu, ale sędzia odgwizdał spalonego. W 82. minucie Osmenda groźnie główkował, ale bramkarz Bronowianki sobie poradził.
W 89. minucie gospodarze mogli uspokoić skołatane nerwy - po podaniu Skotnicznego Szeller wychodził sam na bramkarza, ale obrońca zdążył mu wybić piłkę.
ART