Jura sprawiła dużą niespodziankę wygrywając z jednym z kandydatów do awansu, w dodatku na jego boisku w Zabierzowie.
V liga (Kraków I): AP 2011 Zabierzów - Jura Łobzów 0-1 (0-1)
0-1 Marcin Gocyk 20
AP: Herdzik - Krauz, Skwarczeński, Matys, Ruszkiewicz, Kajak, Więckowski (46 Kowalik), Strojek, Królikowski, Owczarczyk (70 Rokosz), Salamon.
JURA: Jończyk - Gocyk, Żuraw, Guzik, Zięba, Cupiał (90 Pietroń), Boś (70 Lichota), Stachura, Jedynak (79 Czech), Spurna (88 Gardeła), Rzeźniczak.
Jedyny gol meczu padł po wrzutce z rzutu rożnego. W zamieszaniu Gocyk wepchnął piłkę z 2 metrów do siatki.
- Biliśmy dziś głową w mur, bo goście zaparkowali na swojej połowie autobus. Zanim strzelili bramkę mieliśmy "setkę", ale Salamon jej nie wykorzystał. Później też było kilka świetnych sytuacji. Brakuje nam tego czegoś, szczęścia, może fartu, jesteśmy jacyś zblokowani, zwłaszcza że każdy uważa nas za faworyta i spina się na mecz z nami. Gramy słabiej niż jesienią, a porażki biorę po męsku - na siebie. Być może przy bardziej defensywnej taktyce zdobylibyśmy parę punktów więcej, ale póki jestem trenerem, to stylu gry nie zmienię. Mając najmłodszy zespół w lidze będziemy grać do przodu, na pewno nie będziemy parkować autobusu... - powiedział Rafał Jędrszczyk, trener AP Zabierzów.
ST