Glinik Gorlice - MKS SMS Kraków 1-2 (0-2)
0-1 Kostecki 22
0-2 Chłoń 43
1-2 ??? 75
MKS SMS: Strawa - Kawula, Kantor (75 Wójcik), Suchan, Poniedziałek - Głogowski, Chłoń, Krówczyński, Drozd - Kostecki (86 Basisty), Musiał.
Mecz toczył się na znakomicie przygotowanym boisku, któremu nawet ulewa w I połowie nie zrobiła szkody. W deszczu lepiej czuli się krakowianie, którzy w pierwszych 45 minutach uzyskali dwubramkowe prowadzenie.
Pierwszego gola zdobył Kostecki, który dostał podanie ze środka, zagrał "klepę" z Chłoniem, wbiegł w pole karne i uderzył celnie w "długi" róg. Później kolejnych szans nie wykorzystał Drozd, który najpierw z 2 metrów trafił w poprzeczkę (ale w trudnej sytuacji), a następnie będąc "sam na sam" spudłował. Swoją przewagę goście udokumentowali drugą bramką. Po wrzutce z kornera gorliczanie wybili z zamieszania piłkę przed szesnastkę, skąd Chłoń pięknie strzelił pod poprzeczkę.
Po przerwie przestało padać i do ataku przeszedł Glinik, natomiast SMS grał z kontry. Gospodarzom udało się tylko częściowo odrobić straty. Jedyny gol padł po rzucie rożnym i strzale z 8 metrów w zamieszaniu podbramkowym. Miejscowi usiłowali doprowadzić do remisu, ale im się to nie udało.
- Pod koniec, gdy na dodatek kontuzji doznał Kantor i musiałem przemeblować obronę, w zasadzie skupiliśmy się na zabezpieczeniu tyłów. Tym bardziej, że sędzia nie gwizdał spalonych. Mecz został przedłużony o sześć minut, ale obroniliśmy zwycięstwo - skwitował Marek Salamon, trener SMS-u.
ST