W I połowie ładnie grający, po krakowsku, piłkarze Prądniczanki strzelili 3 gole i wydawało się, że jest już po meczu. - Trzeba walczyć, a nie odpuszczać! - motywował w przerwie swoich podopiecznych trener skalan, Robert Błachno. - Żal mi było stoperów, którzy o mało się nie popłakali po utracie tych bramek...
Zaraz na początku II połowy Tomasz Srebnicki minął obrońcę, "objechał" bramkarza i zdobył pierwszego gola dla gospodarzy. Podbudowało to miejscowych, którzy już do końca cisnęli rywala. Z bodaj dziesięciu okazji wykorzystali tylko trzy i aż trzy, bo ta trzecia wykorzystana była na wagę zwycięstwa. W 83. minucie decydującego gola strzelił Norbert Bosak. Goście mieli po przerwie mało do powiedzenia, jakby sił im zabrakło.
SJ