Bartłomiej Socha jest najskuteczniejszym napastnikiem Kolejarza Stróże. Swoje umiejętności strzeleckie potwierdził w meczu ze Stalą Sandeco Rzeszów zdobywając obie bramki dla drużyny gości. Były to gole na wagę trzech punktów...
Rozmowa z Bartłomiejem Sochą, napastnikiem Kolejarza Stróże
- Dopisało Wam szczęście w meczu ze Stalą...
- Zgadza się, ale myślę, że byliśmy zespołem lepszym i z przebiegu całego meczu zasłużyliśmy na wygraną. Mieliśmy kilka okazji, a koledzy mówią również, że po strzale Witolda Cichego był gol.
- Pierwszą połowę jednak przespaliście...
- Wyszliśmy dziwnie ospali i ciężko mi powiedzieć, jaka była tego przyczyna. Najważniejsze, że obudziliśmy się w II połowie i wygraliśmy mecz.
- W przerwie trener Araszkiewicz mocno zmył Wam głowy?
- Powiedział kilka dosadnych słów, które wzięliśmy sobie do serca i to pomogło.
- Pan wykazał się prawdziwym instynktem kilera. Tak na dobrą sprawę nie miał Pan dzisiaj żadnej sytuacji, a zdobył dwie bramki...
- Jestem takim zawodnikiem, że lubię grać w polu karnym i czekać na dogodne okazje. Dzisiaj udało się wykończyć idealne zagrania kolegów i z tego się bardzo cieszę.
- Zobaczymy jeszcze Bartłomieja Sochę w Ekstraklasie?
- Bardzo bym sobie tego życzył, ale to nie jest takie proste. Liczę jednak, że jeszcze uda mi się zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej.