Ruch Chorzów - Cracovia 1-0 (1-0)
1-0 Komac 14
Sędzia: Hubert Siejewicz z Białegostoku. Żółte kartki: Malinowski, Dokić - Suart, Jarabica, Dudzic.
RUCH: Perdijić - Dokić, Stawarczyk, Grodzicki, Szyndrowski - Grzyb (87 Pulkowski), Malinowski, P. Lisowski, Zieńczuk - Komac (64 Piech) - Jankowski (77 Janoszka).
CRACOVIA: Kaczmarek - Jarabica, Trivunović, Kosanović, Suart - Višŋakovs (63 Dudzic), Bartczak (77 Boljević), Radomski, Suworow - Klich (79 Krzywicki) - Ntibazonkiza.
Piłkarze Cracovii nie wygrali w Chorzowie z Ruchem od 60 lat. Dzisiejsza porażka z "Niebieskimi" 0-1 może mieć jednak poważne konsekwencje, bowiem po sobotnim zwycięstwie Polonii Bytom rywale zwiększają dystans i wkrótce podejmą "Pasy".
Od pierwszego gwizdka sędziego uwidoczniła się przewaga gospodarzy. Nic zatem dziwnego, ze już w 14 minucie objęli prowadzenie. Grzyb wrzucił z prawej strony piłkę w pole karne do Komaca, a ten widząc odwróconego do niego Kosanovica, który nie kontrolował lotu piłki, uprzedził wybiegającego Kaczmarka. Trzy minuty później znów nie popisał się Kosanović; ograł go w prosty sposób Jankowski, ale fatalnie podawał do partnera.
Kibice "Pasów" spodziewali się, że po stracie gola goście ruszą do bardziej zdecydowanych ataków. Tak się jednak nie stało, miejscowi nadal dominowali i stwarzali doskonałe okazje, głównie po szkolnych błędach defensorów Cracovii. Choćby w 30 minucie, kiedy dograł futbolówkę Zieńczuk, a Kaczmarek zderzył się z... Jarabicą. Nie wykorzystał tego Jankowski, bowiem nie spodziewał się takiego nieporozumienia piłkarzy krakowskich. Podopieczni trenera Szatałowa przegrywali, a tymczasem będąc przy piłce do znudzenia wymieniali podania na własnej połowie. Tracili w ten sposób wiele cennego czasu, a ta "taktyka" nie mogła przynieść wymiernych korzyści.
Początek drugiej połowy nadal należał do chorzowian. W 53 minucie Jankowski nie wykorzystał sytuacji jeden na jeden i od tego momentu przebudzili się goście. Cracovia w ciągu kilku minut stworzyła więcej sytuacji niż w całej pierwszej odsłonie. Strzelali Višŋakovs, głową Bartczak, Suworow i z wolnego Kosanović, lecz konto Perdijića nadal było czyste.
Szybko "Niebiescy" opanowali sytuację, a w końcówce mieli sporą przewagę. W 90 minucie Pulkowski lobował z 14 metrów Kaczmarka i piłka po rykoszecie trafiła w poprzeczkę! Po kilkunastu kolejnych sekundach Pulkowski znalazł się sam przed golkiperem "Pasów" trafiając go w nogi. W doliczonym czasie gry Lisowski był sam przed bramkarzem gości i zamiast uderzać zdecydował się podawać do Zieńczuka, który nie trafił w bramkę.
(gst)