Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2010/2011 > Seniorzy > Ekstraklasa

Cracovia - Lech Poznań 1-0 (1-0)

1-0 Mateusz Klich 28

Sędziował Paweł Gil z Lublina. Żółte kartki: Struna - Arboleda. Widzów 11 936.

CRACOVIA: Kaczmarek - Struna, Nawotczyński, Kosanović, Suart - Višŋakovs (89 Suworow), Radomski, Klich (89 Boljević), Bartczak, Ntibazonkiza - Dudzic (81 Masaryk).

LECH: Kotorowski - Kikut, Arboleda, Bosacki, S. Gancarczyk (65 Luis Henriquez) - Ubiparip (65 Djurdević), Injac (79 Możdżeń), Murawski, Štilić - Ślusarski, Rudnevs.

Mecz rozpoczęła minuta ciszy, aby uczcić pamięć ofiar trzęsienia ziemi i fali tsunami w Japonii.

Od początku drużyną nieco lepszą  byli lechici. Grali szybko, składnie i stwarzali sytuacje bramkowe. Szczególnie mógł się podobać Rudnevs, który w 12 i 21 minucie sprawdził czujność Kaczmarka. W 14 minucie osamotniony przed polem karnym Štilić miał dużo czasu, aby ułożyć sobie piłkę, lecz trafił  w środek bramki.

W 28 minucie "Pasy" objęły prowadzenie. Na strzał z ok. 18 metrów - po wcześniejszym zagraniu Dudzica - zdecydował się Klich i futbolówka po odbiciu się od łydki Kikuta przelobowała wysuniętego Kotorowskiego.

Tuż przed przerwą - po kolejnym kiksie niepewnego Arboledy - potężnie uderzył Višŋakovs, ale golkiper gości nie dał się zaskoczyć.

- Przez pierwsze 20 minut prowadziliśmy grę i szkoda, że nie strzeliliśmy bramki. Po przerwie musimy musimy zneutralizować Klicha, który rozgrywa dobre zawody - mówił Seweryn Gancarczyk.

- Dobrze się czuję, a nasza gra nie wygląda najgorzej - dodał strzelec jedynej bramki w pierwszej połowie.

 

W 49 minucie po akcji Višŋakovsa główkował tuż obok słupka Dudzić. Sześć minut później mogło być 2-0. Stracił piłkę słabiutki tego wieczoru Arboleda, strzelał Višŋakovs, a odbitą przez Kotorowskiego futbolówkę zbyt słabo trącił Klich.

W 71 minucie powinien być remis. Po wrzutce z lewej strony Luisa Henriqueza z zaledwie 5 metrów strzelał Rudnevs i trafił w bramkarza! Ostatnie 20 minut to przewaga Lecha, ale niewiele z niej wynikało.

Po końcowym gwizdku piłkarze Cracovii manifestowali swoją radość, dodajmy w pełni uzasadnioną.

(gst)

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty