Polonia Warszawa – Wisła Kraków 0-1 (0-1)
0-1 Dariusz Pietrasiak 18,samobójcza
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz)Żółte kartki: Mierzejewski, Trałka – Bunoza, Jirsak, Małecki, Paljić, Sobolewski
POLONIA: Przyrowski – Tosik, Skrzyński, Pietrasiak, Brzyski – Andreu, Trałka (64 Gołębiewski) – Mierzejewski, Piątek (78 Rachwał), Bruno (46 Gancarczyk) – Sobiech.
WISŁA: Pawełek – Cikos, Chavez, Bunoza, Paljić – Sobolewski – Garguła (75 Piotr Brożek), Jirsak (65 Wilk) – Małecki (88 Łobodziński), Kirm – Paweł Brożek.
Wisła Kraków odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu. W wyjazdowym spotkaniu pokonała po samobójczym golu Polonię Warszawa 1-0. – Nie było łatwo, ale dla nas najważniejsze są trzy punkty – skomentował Patryk Małecki, którego dośrodkowanie niefortunnie przerwał Dariusz Pietrasiak.
Mimo intensywnych opadów śniegu boisko na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej zostało przygotowane bez najmniejszych zarzutów, ale w pierwszej połowie nie wykorzystywali tego zawodnicy uciekając się głównie do długich piłek na wysuniętych napastników.
Już w 2. minucie zrobiło się niebezpiecznie po stronie krakowian, kiedy Osman Chavez nieprzepisowo powstrzymał rozpędzonego Artura Sobiecha. Nerwowa reakcja jego partnera z defensywy, Gordana Bunozy, została ukarana żółtą kartą eliminującą z występu przeciwko Arce Gdynia. Rzut wolny egzekwował Tomasz Brzyski. Obił w mur i zarobił jedynie korner.
Gospodarze przeważali przez pierwszy kwadrans. Dłużej utrzymywali się przy piłce, a przede wszystkim nie pozwalali Wiśle na swobodne konstruowanie akcji. W 16. minucie oddała ona dwa uderzenia. Najpierw Sebastiana Przyrowskiego rozgrzał Tomas Jirsak, a później Patryk Małecki. Niespełna 120 sekund później powracający do podstawowego składu golkiper okazał się bezradny. Małecki pomknął lewym skrzydłem i silnym wbiciem posłał piłkę wzdłuż piątego metra. Dogranie niefortunnie przerwał Dariusz Pietrasiak. - Szkoda, że wyręczyłem Pawła Brożka - podszedł z humorem do swojego samobója, wiedząc, że brak interwencji stworzyłby szansę dla napastnika.
Od tego momentu wiślacy przeważali, chociaż bliżej gola byli stołeczni. W 32. minucie efektowną paradą popisał się Mariusz Pawełek, odbijając potężne uderzenie Jakuba Tosika, gdy obrońca zamykał sprzed pola karnego akcję po rzucie rożnym.
Paweł Janas dokonał w przerwie jednej zmiany: niewidocznego Bruno zastąpił Janusz Gancarczyk. Skrzydłowy bawił się na lewej stronie boiska, ogrywając w niemiłosierny sposób Erika Cikosa. Brakowało mu jednak precyzji w dośrodkowaniach, po których mogliby w powietrzu powalczyć rośli napastnicy „Czarnych Koszul”.
Wisła szukała swojej szansy w kontrach. Najlepszą z nich przeprowadził Małecki do spółki z Andrażem Kirmem w 70. minucie, ale strzał Słoweńca wylądował na bocznej siatce. „Mały” sprawdził jeszcze czujność Przyrowskiego uderzeniem z dalekiego dystansu, ale ten na raty wyłapał piłkę. Krakowianie nie stwarzali sobie wielu sytuacji, chociaż fizycznie prezentowali się przyzwoicie. Wygrywali wiele pojedynków w bocznych sektorach, lecz akcje kończyły się fiaskiem w momencie ich finalizacji.
- Nasza gra nie wyglądała najlepiej, ale tragiczna też nie była. Nie dopisało nam szczęście – stwierdził po ostatnim gwizdku Tosik. Polonia miała bowiem dwie sytuacje, po których przynajmniej powinna doprowadzić do wyrównania. W 85. minucie Daniel Gołębiewski pod presją Bunozy przestrzelił nad bramką z pięciu metrów. Niespełna w ciągu trzech minut w tym samym miejscu znalazł się Adrian Mierzejewski. On uderzył zaś obok słupka… Co ciekawe, wiślacy, którzy byli przekonani o pozycji spalonej rywala, wywarli na arbitrze liniowym reakcję. Ten ich posłuchał, chociaż racji nie mieli!
- Polonia po ostatnich niepowodzeniach bardzo chciała wygrać, dlatego dla nas najważniejsze są trzy punkty – zaznaczył Małecki. Wisła nie spisała się najlepiej, ale podtrzymała zwycięską passę. Jakąś stratę jednak poniosła w Gdyni – oprócz wspomnianego Bunozy – nie wystąpi Radosław Sobolewski. Kapitan w głupi sposób zarobił żółtą kartę, uniemożliwiając rozpoczęcie gry w okolicach środka boiska.
rb