Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 5-1 (2-1)
1-0 Traore 17
1-1 Wodecki 26
2-1 Bajić 32
3-1 Buzała 61
4-1 Traore 75
5-1 Sazankow 79
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Bajić, Wołąkiewicz - Banaś, Zahorski.
LECHIA: Kapsa - Deleu, Bąk, Kożans, Wołąkiewicz - Lukjanovs, Bajić (85. Pietrowski), Surma, Nowak (82. Popielarz), Traore - Buzała (76. Sazankow).
GÓRNIK: Stachowiak - Bemben (78. Danch), Banaś, Jop, Magiera - Bonin, Przybylski, Kwiek, Wodecki (77. Sobczak) - Sikorski (60. Świątek) - Zahorski.
Lechia Gdańsk rozgromiła Górnik Zabrze aż 5:1 w sobotnim meczu 7. kolejki Ekstraklasy. Podopieczni Tomasza Kafarskiego mogli wygrać jeszcze wyżej, ale w wielu sytuacjach byli bardzo nieskuteczni.
Ostatecznie na listę strzelców wpisali się Paweł Buzała, Marko Bajić, Aleksandr Sazankow oraz dwukrotnie Abdou Razack Traore, a honorowego gola dla Górnika strzelił Marcin Wodecki.
Bohater meczu: Paweł Buzała (Lechia Gdańsk)
Świetny mecz w wykonaniu napastnika gospodarzy udokumentowany golem oraz wieloma doskonałymi zagraniami.
Tak padły bramki
1:0 Traore 17
Katastrofalny błąd popełnił Adam Stachowiak, który przepuścił między rękami piłkę po strzale z 20 metrów Abdou Razacka Traore.
1:1 Wodecki 26
Piłka po dograniu z prawego skrzydła przez Tomasza Zahorskiego trafiła do Marcina Wodeckiego, a ten płaskim strzałem z około 7 metrów skierował ją do bramki obok interweniującego golkipera Lechii.
2:1 Bajić 32
Paweł Buzała świetnie dograł z lewego skrzydła do wbiegającego w pole karne Marko Bajicia, a ten pewnym strzałem nie dał szans Stachowiakowi na skuteczną obronę.
3:1 Buzała 61
Po kilku nieudanych, kolejna szybka akcja przyniosła już efekt. Doskonałym podaniem na wolne pole popisał się Paweł Nowak, a Buzała w sytuacji sam na sam okazał się lepszy od bramkarza Górnika.
4:1 Traore 75
Bardzo efektowna akcja Lechii - ostatecznie po odegraniu Deleu asystę zaliczył Ivans Lukjanovs, a piłkę do siatki z bliskiej odległości wpakował Traore.
5:1 Sazankow 79
Górnik na kolanach. Co nie udało się Białorusinowi wcześniej, wyszło już w kolejnej akcji. Po rozegraniu rzutu rożnego i dośrodkowaniu w pole karne najpierw piłka trafiła w słupek, a później pod nogi Aleksandra Sazankowa. Ten bez zastanowienia uderzył i pokonał bezradnego Stachowiaka.
ASInfo