- Będzie około pięciu zmian w składzie w porównaniu do meczu przeciwko Legii Warszawa. Jutro zobaczycie, komu dam szansę – tajemniczo zapowiada trener Robert Maaskant przed środową potyczką Wisły Kraków z Zagłębiem Lubin.
Dwie podstawowe roszady wynikają z przekroczenia limitu żółtych kartek przez Tomasa Jirsaka i Dragana Paljica. Szczególnie interesująco zapowiada się obsada lewej obrony, na którą nie ma w kadrze nominalnego zastępcy. – To prawda, że nie mam zbyt wielu możliwości do wyboru – przyznaje szkoleniowiec, ukierunkowując swoje zamiary w kierunku Łukasza Burligi lub Serge’a Branco.
Prawdopodobnie kolejną okazję do zaprezentowania się zyska Milan Jovanić (Sergei Pareiko pauzuje za czerwoną kartkę), a duet defensywnych środkowych pomocników stworzą Cezary Wilk i Michaił Siwakow. Ideą jest, aby mogli się pokazać gracze pozostający na bocznym torze. – Na pewno będą chcieli to wykorzystać. Innymi czynnikami motywującymi będą przecież premie i perspektywa walki o miejsce w składzie przed następną rundą – twierdzi Maaskant.
- Zapowiada się taka towarzyska potyczka. Przeżyłem już raz coś takiego w Holandii i to był koszmar – kontynuuje, nawiązując do faktu, że na trybunach nie zasiądą kibice. I dodaje: - Mimo tego będziemy chcieli wygrać, bo zawsze mamy taki cel. Jesteśmy profesjonalistami.
Wszystkie spotkania przedostatniej kolejki ligowej rozpoczną się o godzinie 19.
rb