Andraż Kirm dał prowadzenie wiślakom w meczu nad Jagiellonią Białystok, wykorzystując nieporozumienie linii obrony. – Najważniejsze, że udało się nam wygrać – podsumował.
Słoweniec miał jeszcze jedną dogodną okazję, ale ostatecznie nie zdołał zatrudnić w niej Grzegorza Sandomierskiego. – Dostałem naprawdę dobre podanie od Maora Meliksona. Byłem rozpędzony i ciężko było się złożyć do strzału. To zadecydowało, że nie zdobyłem bramki – odniósł się do sytuacji.
– Byliśmy skuteczni. Kiedy nadarzała się sposobność do zdobycia gola, nie zawodziliśmy. To musiało niezwykle trudne doświadczenie dla naszych rywali – komentował postawę zespołu.
Trener Robert Maaskant konsekwentnie optuje za ustawieniem z trzema ofensywnymi piłkarzami. Chociaż w trakcie meczu funkcjonowało to przeciętnie, Kirm chwali ten pomysł: – Mam radość z gry w tym systemie. Obok mnie są Cwetan Genkow i Patryk Małecki, a to pozwala nam na współpracę i stwarzanie zagrożenia.
rb