W piątkowym meczu ekstraklasy Cracovii ze Śląskiem Wrocław prawdopodobny jest występ pozyskanego z Zagłębia Lubin Mateusza Bartczaka.
Piłkarz, który został sprowadzony do Cracovii w ostatniej chwili, tuż przed zamknięciem "okienka transferowego", dopiero we wtorek po raz pierwszy trenował z nowym zespołem.
- Cieszę się, że przyszedł do nas jeden z najlepszych defensywnych pomocników w lidze, najbardziej skuteczny - mówi szkoleniowiec "Pasów" Jurij Szatałow.
Wiadomo, że Bartczak znacznie zwiększy rywalizację w drugiej linii. "Pasy" mają w w tej chwili czterech defensywnych pomocników - byłego zawodnika Zagłębia właśnie, Radomskiego, Szeligę, Boljevicia, a także Klicha, który nie jest typowym defensywnym pomocnikiem, ale też spełnia takie zadania. Szkoleniowiec nie może więc narzekać.
W ataku wprawdzie doszedł słowacki snajper Pavol Masaryk, ale nie wiadomo, czy zagra już we Wrocławiu. - Jeśli będzie lepszy od Dudzica czy Krzywickiego, to może wystąpić - mówi Szatałow.
Zmian można oczekiwać też w defensywie. Widać było w meczu z Legią, że szczególnie na bokach "Pasy" mają kłopoty.
- Liczyłem bardzo na Mierzejewskiego - mówi Szatałow. - Jego kontuzja pokrzyżowała mi szyki, zwłaszcza wobec niedyspozycji Struny. Przesunąłem Jarabicę i teraz brakuje nam zawodników w środku obrony.
Zmiany w składzie mogą nastąpić też na innych pozycjach, choćby na bokach pomocy, gdzie grali Ntibazonkiza i Suworow.
- To było optymalne ustawienie na Legię, na Śląsk będziemy szukali innego - mówi Szatałow. - A z Aleksem Suworowem musimy porozmawiać, bo popełnił kilka błędów.
Wiele zależeć będzie od tego, jak podczas ostatnich zajęć będą prezentowali się zawodnicy - o występie może zadecydować dyspozycja dnia.
Szatałow nie skorzystał jeszcze z usług aż sześciu pozyskanych zimą zawodników - Puzigacy, Struny, Boljevicia, Masaryka i Gąsińskiego oraz pozyskanego jako ostatniego Bartczaka. O ile występu Gąsińskiego nie należy oczekiwać, bo trenera nie zawiódł Kaczmarek, o tyle każdy z pozostałych ma szansę.
Jacek Żukowski ("Gazeta Krakowska")