- Trzy punkty, to trzy punkty. Styl jest mniej ważny, bo to był mecz walki. Nie zagraliśmy równie dobrze jak przeciwko Legii, ale na pewno nie wynikało to ze zlekceważenia rywala – zapewnia Erik Cikos, który był jednym z najjaśniejszych punktów Wisły w meczu z Zagłębiem.
W drugiej połowie zaczęły wracać wspomnienia z konfrontacji ze Śląskiem Wrocław, kiedy Wisła przeważała, długimi fragmentami utrzymywała się przy piłce, lecz nie stwarzała sytuacji. - Czuliśmy, że strzelimy tę bramkę. W końcu chyba podarował nam ją Bóg! Ale ja wierzyłem, że się uda – mówił słowacki obrońca.
Według niego drużynie jest łatwiej grać przeciwko rywalom pokroju Legii. Nie dość, że takie mecze wywołują podwójne emocje, to jeszcze przeciwnicy szukają również wygranej. – Wtedy obydwie drużyny chcą grać w piłkę, a dziś Zagłębie nastawiło się na obronę – stwierdził.
Wisła awansowała na pozycję wicelidera, chociaż jeszcze kilka tygodni temu padały opinie, że rundę może skończyć w dolnej części tabeli. – Jest to na pewno miłe uczucie. Liczymy, że punkty straci Jagiellonia i zajmiemy jej miejsce – dodał.
rb