- Rywale poczynali sobie agresywnie i trzeba otwarcie powiedzieć, że mieliśmy szczęście – komentuje zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin pomocnik Wisły Andraż Kirm. To jego trafienie zdecydowało o wyniku.
Kluczowa akcja została przeprowadzona w 88. minucie, ale okazja strzelecka dla Słoweńca zrodziła się nieco przypadkowo. – Maciej Żurawski starał się do mnie dograć, ale piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i szczęśliwie trafiła do mnie – wspomniał. Piłka zatrzepotała w siatce, a na stadionie zapanowała euforia, bowiem wszystkie przesłanki wskazywały, że mecz zakończy się podziałem punktów.
Chociaż Zagłębie ma zupełnie inne cele niż Wisła zwycięstwo nie przyszło łatwo. – Rywale grali agresywnie i skupiali się na obronie. Trzeba otwarcie powiedzieć, że mieliśmy szczęście – podkreślił.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener Robert Maaskant chwalił Kirma za zachowanie zimnej krwi w niespodziewanej okazji strzeleckiej. Wisła awansowała na pozycję wicelidera, co jest powodem do zadowolenia: - Na razie cieszmy się z tego! Musimy być skoncentrowani w trakcie pozostałych meczów, ale przygotowania do nich dopiero przed nami. Dzisiaj jest czas na świętowanie.
rb