Nadwiślanka utopiła punkty w błocie
Strażak Kokotów - Nadwiślanka Nowe Brzesko 2-0 (2-0)
Żółte kartki: K. Marek, K. Krzyk.
NADWIŚLANKA: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, A. Marek - Hajdaś (60 J. Krzyk), Sowa (70 Kaczor), A. Marek, Oraczewski, Pawlak - K. Krzyk, D. Profic.
Mecze w środy wyraźnie nie służą Nadwiślance. Dzisiaj po raz drugi w tej rundzie piłkarze z Nowego Brzeska musieli uznać wyższość rywali. Poprzednia porażka ze Spartą Winiary wydarzyła się także w środę.
Dzisiejszy mecz odbywał się w anormalnych warunkach, bo kilka godzin przed meczem nad Śledziejowicami, gdzie w tej rundzie wynajmują boisko piłkarze z Kokotowa, przeszła ulewa i murawa przypominała bardziej staw niż boisko; szczególnie jedna połowa boiska, na której w I pierwszej części meczu przyszło się bronić Nadwiślance. Goście zupełnie nie mogli się odnaleźć w tych warunkach. Strażak szybciej przystosował się i często stwarzał sobie sytuacje. Dwie z nich wykorzystał, a w kilku następnych świetnie bronił Marek Kisiel, raz po raz nurkujący w kałużach błota. Nadwiślanka nieśmiało się odgryzała i właściwie tylko raz miała szansę zdobyć kontaktowego gola. Krzysztof Marek w dogodnej sytuacji nie trafił jednak z kilku metrów do bramki.
Po przerwie Nadwiślanka dążyła do strzelenia bramki. Dwukrotnie Darek Profic omal nie zaskoczył bramkarza gospodarzy. Strażak, mimo że od 69. minuty grał w dziesiątkę, groźnie kontrował i znów Marek Kisiel mógł wykazać się formą. Ostatnią dobrą szansę dla gości zmarnował Kaczor, który z 16 metrów nie trafił do bramki opuszczonej przez Woźniaka.
Zawodnicy zespołu lidera A klasy wielickiej nie mogą ustabilizować formy i przeplatają mecze dobre z kiepskimi. Dzisiaj było to drugie...
JACEK ZAWARTKA (nadwislankanb.futbolowo.pl)