Po pierwszych 20 minutach właściwie było już po meczu. Goście, którzy od pierwszych minut próbowali grać otwartą piłkę zostali surowo skarceni przez lidera.
Nadwiślanka Nowe Brzesko - Złomex Branice 5-1 (5-1)
1-0 Oraczewski 1
2-0 Profic 3
3-0 Profic 11
4-0 Profic 20
4-1 Sobierajski 25
5-1 Oraczewski 41
Sędziował Jacek Tylek (KS Wieliczka). Żółte kartki: Tyrański – J. Kalisz. Widzów ok. 100.
NADWIŚLANKA: Kisiel (65 Lubacha) - Frączkiewicz (60 T. Chojka), Tomana, A. Marek - Hajdaś (50 J. Krzyk), Tyrański (46 Sowa), K. Marek, Oraczewski, Pawlak - Profic, K. Krzyk.
ZŁOMEX: Matuszczyk - J. Kalisz, Świst, Sikora, Perlik (75 Traciak)- S. Kalisz, Stachurski, Sobierajski, Krupa - Dziuszko (69 Piechota), W. Kalisz (82 Mierniczek).
Składne akcje Nadwiślanki, poparte dobrą skutecznością Profica i Oraczewskiego, przynosiły gospodarzom bramki w kilkuminutowych odstępach. Wszystkie były efektem gry zespołowej i każda wielkiej urody.
Pierwsza to efekt rajdu Profica i świetnego dogrania w polu karnym do Oraczewskiego. Dwie minuty później sytuacja odwrotna - Oraczewski zagrał między stoperów z Branic, a Profic pokonał Matuszczyka strzałem pod poprzeczkę. Wydawało się, że te trzy minuty wstrząsną drużyną Złomexu. Goście nie wyciągnęli jednak żadnych wniosków i nadal napastnicy Nadwiślanki raz po raz dochodzili do dogodnych sytuacji. W 11. minucie, po kolejnym prostopadłym podaniu, Profic ograł dwóch obrońców Złomexu, a później to już tylko mógł Matuszczyka pytać w który mu strzelić. Prawdziwym majstersztykiem była czwarta bramka Nadwiślanki, a trzecia z kolei Profica. Napastnik gospodarzy, będąc w polu karnym przy linii końcowej, nie dość, że "wkręcił w ziemię" dwóch obrońców z Branic, to niemal z zerowego kąta umieścił piłkę pod poprzeczką bramki Złomexu, zaliczając klasyczny hat-trick.
Dopiero od straty czwartej bramki goście się przebudzili i gra się trochę wyrównała. Branicom udało się nawet zdobyć gola po szybkiej kontrze. Nadwiślanka przed przerwą miała jeszcze kilka sytuacji, a udało się wykorzystać tylko jedną. Rozgrywający świetne spotkanie 17-letni Patryk Oraczewski popisał się przytomnym strzałem w polu karnym.
Po przerwie w Nadwiślance, zadowolonej z wyniku, nie widać już było tak wielkiej determinacji do zmiany rezultatu, choć okazji do jego podwyższenia było co najmniej kilka. Trener Paweł Tomana dał pograć zmiennikom. Dzięki temu gra się wyrównała i goście także mogli sprawdzić formę Marcina Lubachy. W drugiej połowie obaj bramkarze byli jednak lepsi od napastników.
Jacek Zawartka