Liszczanka Liszki - Bieżanowianka Kraków 4-2 (1-0)
1-0 Pabian 37
2-0 Dariusz Szymula 75
3-0 Dariusz Szymula 78
3-1 Sosnowski 85
3-2 Sosnowski 88 (karny)
4-2 Piotr Pyla 89
Sędziował Rafał Ziach.
LISZCZANKA: Cholewa - D. Szymula, Śleboda, Piwowarski, Polak - Kędzierski, Steczko (80 Szymański), Kosmal, Pabian - Warczak (68 Piotr Pyla), G. Szymula (57 Frankowski).
BIEŻANOWIANKA: Banasik - Turbasa, Tabisz, Więckowski, Woźniak, Sosnowski, Mac, Grochola, Boratyński (72 Spolitakiewicz), Łukawski (88 Wiewióra), Dolański.
Liszczanka, mimo że w I połowie grała pod mocny wiatr, od początku zaatakowała krakowskiego rywala. W 5. minucie szansę na pierwszego gola miał Steczko, ale uderzoną przez niego piłkę, zmierzającą do bramki, wybił obrońca Bieżanowianki. Później gospodarze mieli jeszcze dwie okazje, których nie wykorzystali. W końcu dopięli celu - Pabian z daleka przymierzył w samo "okienko".
Do przerwy skromnie prowadził faworyzowany zespół z Liszek. W II połowie gra była wyrównana, aż do ostatniego kwadransa, kiedy w ciągu 4 minut D. Szymula zdobył dwie bramki. Najpierw strzelił celnie z pola karnego, a następnie głową skierował do siatki piłkę dośrodkowaną z kornera przez Kosmala.
Bezpieczny wynik 3-0 utrzymywał się do 85. minuty i wydawało się, że już nic nie może zagrozić gospodarzom. Tymczasem Bieżanowianka błyskawicznie odżyła! Sosnowski po kontrze wykorzystał sytuację "sam na sam", a następnie - za faul Piwowarskiego - uzyskał z karnego kontaktowe trafienie!
Do nerwowej końcówki nie doszło, gdyż riposta Liszczanki była natychmiastowa. Gospodarze przeprowadzili kontrę, Kosmal podał wzdłuż bramki do środka, a Piotr Pyla zapewnił spokój i 3 punkty sobie oraz kolegom.
rst