Liszczanka Liszki - Wisła Jeziorzany 2-2 (1-0)
1-0 P. Frankowski 42
2-0 T. Tyrała 70 (samob.)
2-1 C. Przebinda 76
2-2 ??? 85
LISZCZANKA: Cholewa - Kędzierski, Paweł Pyla, Śleboda, Puścizna (Piotr Pyla) - Nowak (Tatarczuch), Pabian, Szymański, Frankowski, Szewczyk - Mlostek (Stawiarski).
Na własne życzenie Liszczanka, prowadząc grę i mając dwa gole w zapasie, straciła pierwsze punkty na swoim obiekcie. Niepokonany mur lisieckiej twierdzy został naruszony remisem.
Mecz był bardzo ciekawy i emocjonujący. Obrona Liszczanki została uzupełniona przez Pawła Pylę, który zastąpił pauzującego za kartki Tomasza Bielacha. Zanim grający trener gospodarzy wprowadził się do gry w tej formacji Wisła przeprowadziła dwie groźne akcje. Najpierw Marcin Królik przegrał pojedynek sam na sam z Cholewą, a kilka minut później Michała Steczko powstrzymał od zdobycia gola na linii bramkowej Puścizna.
Później do głosu doszła Liszczanka. Mlostek wywalczył rzut karny, a Frankowski pewnie zamienił go na gola.
Druga odsłona to taka gra drużyny z Liszek jaką kibice życzyliby sobie oglądać. Dobre akcje i dużo sytuacji pod polem karnym rywala. Po składnej akcji i przechwycie Pabiana, Frankowski dograł do Szymańskiego, ten mocno zacentrował na szósty metr, a tam aktywny Nowak tak przeszkadzał obrońcom, że T. Tyrała wbił futbolówkę do własnej bramki.
Gdy wszystko układało się po myśli gospodarzy nastąpił feralny moment. Po rzucie rożnym i błędzie w kryciu całkiem nie pilnowany Cezary Przebinda tuż przy słupku trafił do bramki Liszczanki. Wisła złapała wiatr w żagle i szukała swojej szansy na remis. Gdy zostało pięć minut gry pomocnicy miejscowych w prosty sposób stracili piłkę w bocznej strefie. Goście wybili ją na oślep i gdy wydawało się, że dobrze ustawiony Szewczyk ją przejmie - ta minęła go i Cholewa stanął oko w oko z graczem Wisły, przegrywając pojedynek.
Remis miał dla Liszczanki gorzki posmak, ale obiektywnie trzeba przyznać, że Wisła zaprezentowała się bardzo dobrze.
www.liszczanka.pl