Frekwencję na Stadionie Ludowym w Sosnowcu, gdzie Cracovia pokonała 1-0 Lecha ratował trener Marek Motyka wraz z piłkarzami Korony. „Marcyś” wziął pod lupę krakowski zespół, albowiem w następnej kolejce kielczanie podejmują Pasy. Jego ekipa zajęła prawie pół sektora na trybunie krytej.
Motyka o swoim pobycie na Śląsku:
- Po przegranym meczu w Bytomiu z Polonią zostaliśmy na Śląsku. Nie było sensu wracać do Kielc, gdyż już we wtorek gramy mecz Pucharu Polski w Radzionkowie. Mamy zgrupowanie w Chorzowie i podpatrujemy rywala. Zespół nie tylko trenuje, ale także ma możliwość zrelaksowania się. Zaplanowałem paintball i wypad do kina na jakąś komedię. Mam nadzieję, że to pomoże nam pokonać Cracovię. Ostatnio nam nie idzie, ale chyba nikomu nie przyjdzie do głowy oceniać mojej pracy w Kielcach zaledwie po kilku kolejkach.
Motyka o grze Cracovii:
- Krakowianie grali bardzo solidnie w tyłach, zaś w przodzie mieli bardzo dobrze usposobionego Radka Matusiaka. Jego transfer to znakomity pomysł Oresta Lenczyka. W sytuacji, gdy Cracovia nie popełniała poważniejszych błędów, napastnicy Lecha nie mieli łatwego życia. Gracze "Pasów" realizowali to, co założył ich trener i skończyło się sensacyjnym zwycięstwem Cracovii. I to jak najbardziej zasłużonym. Zawodnicy u nowego trenera chcą się pokazać, to było widać chociażby w grze Arka Barana czy też Tomka Moskały. Dla mnie to było ogromne zaskoczenie, że Arek został przez poprzedniego trenera odstawiony od składu. Nie mogłem tego zrozumieć. W meczu z Lechem zespół był bardzo dobrze poukładany i to zaowocowało trzema punktami. Po tej obserwacji postaram się znaleźć receptę na Cracovię.
Motyka o swoich krakowskich sentymentach:
- Byłem przez wiele lat graczem Wisły, ale chodzę także na mecze Cracovii. Zresztą grałem przez 1,5 roku w Cracovii i mam do tego klubu wielki szacunek. Grałem w nim w bardzo trudnym okresie, gdy nie było w klubie sprzętu, ciepłej wody, warunków do treningu. Był nawet taki czas, że musieliśmy trenować na Błoniach. Ale to już przeszłość, teraz Cracovia jest klubem dobrze poukładanym organizacyjnie i życzę jej spokojnego utrzymania się w ekstraklasie. Chwała profesorowi Filipiakowi, że doprowadził "Pasy" tam, gdzie teraz są i cały czas czuwa nad tym klubem. Mam ogromny sentyment do obu krakowskich firm, ale teraz pracuję w Kielcach i muszę myśleć o tym, by Korona ograła Cracovię.
Notował: Jerzy Mucha