Rafał Ulatowski, jako trzeci trener w tym sezonie, może pożegnać się ze stanowiskiem. Prowadzony przez niego PGE GKS Bełchatów po czterech kolejkach ma na koncie tylko punkt. Po porażce 0-1 z Piastem Gliwice asystent Leo Beenhakkera złożył samokrytykę: - Wypada mi powiedzieć, że w dobrych klubach piłkarskich, a takim jest GKS Bełchatów, jest jedna osoba, która odpowiada za wszystko co się dzieje na boisku, jest nią trener. Ja się tej odpowiedzialności nie boję.
- Wypada mi pochylić głowę nad tym wszystkim, co się stało w tych pierwszych kolejkach. W czterech meczach zespół, który miał mieszać w czołówce zdobył tylko jeden punkt. Zdaję sobie sprawę z możliwych konsekwencji, jestem profesjonalistą. Przyszły tydzień może przynieść pewne zmiany w zespole, tym bardziej że zanotowaliśmy bardzo słaby start. Wierzę, że wyjdziemy z tych opresji - mówił Ulatowski na konferencji po spotkaniu.
- Byłem optymistą przed tym dzisiejszym meczem, ponieważ na treningach wszystko wyglądało bardzo dobrze. Wierzyłem, że po tym meczu będzie można z powrotem mówić o Bełchatowie jako o zespole, który gra dobrą piłkę. Nie udało się, a mecz z Piastem to kolejne 90 minut, które chce się jak najszybciej wymazać z pamięci - dodał. - Jestem z tym zespołem na dobre i na złe. Jeżeli prezesi stwierdzą, że drużynie potrzeba innego spojrzenia, innej wizji zespołu, to ok. Ja jestem pierwszy, który chce walczyć z tymi chłopakami i ostatni, który się podda - oświadczył Ulatowski.
ASInfo