Kibice Cracovii owacyjnie witali swoich bohaterów w niedzielny wieczór po powrocie z Sosnowca. "Każdy to powie, Cracovia rządzi w Krakowie" niosło się po ul. Wielickiej, gdy piłkarze wrócili ze zwycięskich derbów. W Wiśle panuje atmosfera przygnębienia, może dojść do stanowczych ruchów właściciela klubu.
- 4,5 roku jestem w Cracovii i nigdy nie było takiego powitania, ale nie dziwię się. Wypełniliśmy plan maksimum pokonując Wisłę, długo na to wszyscy czekaliśmy, kibice także - mówił Dariusz Pawlusiński.
Na piłkarzy czekało kilkaset osób. Ściskali bohaterów, mocno zdziwionych tą wylewnością fanów. Ci skandowali nazwiska zawodników i trenera Oresta Lenczyka. Wystrzeliły szampany. Na chwilę został nawet wstrzymany ruch przy ul. Wielickiej.
Dziś piłkarze "Pasów" mieli dzień przeznaczony na odnowę biologiczną, jutro jadą na mecz Pucharu Polski z Legią w Warszawie.
W Wiśle - jak zawsze po wpadkach - atmosfera jest nerwowa, zaczyna się typowanie winowajców, ale do rozliczeń prawdopodobnie nie dojdzie teraz, a po rundzie. Chociaż właściciel Wisły Bogusław Cupiał znany jest z szybkich decyzji, więc nie można wykluczać żadnego scenariusza.
Kibicowskie fora Wisły pełne są krytyki wobec piłkarzy, którym już w trakcie meczu fani Wisły zarzucili brak ambicji. - Wydaje mi się, że gramy poniżej tego, co umiemy grać. To nie wynika z tego, że nie chcemy – my nie możemy. Nie wydaje mi się, żeby ktoś chciał przegrać mecz, więc nie powiem, że drużynie zabrakło ambicji. Według mnie przyczyny są gdzieś indziej – komentuje porażkę Arkadiusz Głowacki, który mecz derbowy oglądał z trybun, bo przechodzi rehabilitację po operacji przepukliny.
MAS/wisla.krakow.pl