Bramkarz Cracovii, Marcin Cabaj był jednym z najlepszych graczy w swojej drużynie, broniąc w I połowie strzał Andraża Kirma i parując na poprzeczkę uderzenie Tomasa Jirsaka. – Nie róbcie ze mnie bohatera, zagraliśmy wszyscy dobrą piłkę. Liczył się przede wszystkim interes zespołu – przekonywał po meczu Cabaj.
- Z waszej szatni dochodziły dzikie okrzyki radości, z wygranych derbów Krakowa cieszyliście się jak małe dzieci…
- Bo było z czego, wygraliśmy niezwykle ważny mecz derbowy, o którym jeszcze przez dłuższy czas będzie się mówiło. A nasz trener od razu przyszedł do szatni i spytał się, czy chcemy odpuścić czekający nas teraz mecz pucharowy z Legią. Odpowiedzieliśmy mu, że w żadnym wypadku nie odpuścimy go, chcemy pokazać się z dobrej strony także w tym meczu. To będzie dla nas również bardzo ważna gra. Oczywiście, z derbami Krakowa żaden innym mecz się nie może równać.
- Po tym sensacyjnym zwycięstwie pozwolicie sobie na odrobinę szaleństwa, na krótkie świętowanie?
- Teraz wyjeżdżamy z Krakowa na trzy dni i nie ma mowy o jakimkolwiek świętowaniu. Będzie gorąca kąpiel, regeneracja sił, odnowa, ale nie ma mowy o świętowaniu. Zero alkoholu i mówię to całkiem poważnie. Cieszymy się bardzo i nie mam nic więcej do powiedzenia…
Rozmawiał: Jerzy Mucha