Legia w drodze do Sosnowca odwiedziła Jasną Górę
Dzisiejsze, wieczorne spotkanie krakowskiej Wisły z Legią Warszawa będzie zapewne największym wydarzeniem rundy jesiennej. Mecz rozpocznie się na Stadionie Ludowym w Sosnowcu o godzinie 20, a poprowadzi go Hubert Siejewicz z Białegostoku. Warszawski zespół udał się na Śląsk już w czwartkowe południe. W drodze do Sosnowca legioniści zatrzymali się w klasztorze ojców Paulinów na Jasnej Górze i wieczorem uczestniczyli w mszy świętej, którą odprawiono w intencji zmarłego Jana Wejcherta.
- Dla nas to też będzie mecz o życie - oświadczył trener Wisły, Maciej Skorża, przed konfrontacją z Legią. Do ostatniej chwili mistrz Polski próbował przygotować do gry Arkadiusza Głowackiego, ale się nie udało. W przyszłym tygodniu stoper przejdzie zabieg, potwierdziły się informacje o kolejnych kłopotach zdrowotnych Rafała Boguskiego.
- Zła wiadomość dla Wisły, to - oprócz absencji Arka Głowackiego - kontuzja Rafała Boguskiego. Tym razem "odezwała się" druga noga, to lekkie naciągnięcie mięśnia. Dobre wiadomości to oczywiście powrót Mariusza Pawełka i Piotra Brożka do kadry meczowej - poinformował Skorża. W Legii zabraknie napastników - Bartłomieja Grzelaka i Marcina Mięciela. - Nie wiem, jaką rolę odgrywają Mięciel i Grzelak w szatni Legii, ale wiem, że nam na boisku będzie brakowało naszego kapitana, Arka Głowackiego. Jak jeszcze pomyślimy o tym, że nie ma Radka Sobolewskiego, to wychodzi na to, że w tych stratach po obu stronach jest co najmniej remis - stwierdził szkoleniowiec Wisły.
Maciej Skorża nie szczędził słów uznania swojemu rywalowi, trenerowi warszawskiej Legii. - Jan Urban to klasa-człowiek, bardzo dobry trener i im bardziej prywatnie go poznaję, tym bardziej imponuje mi jego podejście do piłkarzy i do zawodu. Wielokrotnie spotykałem trenerów, dla których mecz to był wyrok. On się meczami cieszy. Jemu to sprawia frajdę - podkreślał Skorża.
- Wisła i Legia to drużyny na bardzo zbliżonym poziomie sportowym. Odkąd jestem trenerem Wisły, mecze między tymi zespołami rozstrzygały się tylko jedną bramką. Legia jest drużyną, która nie ma stałych słabych punktów. Natomiast, co mecz to inne słabości się ujawniają w tej drużynie. Chcemy zepchnąć Legię do głębokiej obrony, będziemy się starali zepchnąć ich bliżej ich pola karnego, bo uważam, że defensywa nie jest ich najmocniejszą stroną. Choć trzeba przyznać, że - przewrotnie - statystyka nie działa na moją korzyść, bo Legia traci mało bramek - analizował Skorża. - To, co w Legii jest bardzo niebezpieczne, to indywidualności.
Większość kibiców z całej Polski, którzy zasiądą przed telewizorami, może oczekiwać zwycięstwa Legii. Jeśli bowiem wygra warszawska drużyna, wyścig o mistrzostwo nabierze rumieńców. - Jeżeli tak będzie, że wszyscy będą za Legią, to będziemy grać mecz Wisła kontra reszta kraju - wzruszył ramionami Skorża. - Ale jest zdecydowanie za wcześnie by mówić, że zostaniemy mistrzem - podkreślał z mocą trener Wisły. - Nie takie przewagi już drużyny traciły. Takie określenia typu "wyścig o mistrza się skończył" są fajne, ale na użytek mediów.
Skorża zapowiedział pewne korekty w podstawowym składzie Wisły. Być może drugi raz z rzędu w ligowym meczu szansę gry od pierwszych minut otrzyma Mauro Cantoro. - Pewne zmiany są konieczne, z racji charakterystyki zawodników Legii. Pewne korekty chyba nastąpią - stwierdził szkoleniowiec.
Dziennikarze zapytali Skorżę, którego zawodnika Legii chętnie widziałby w szatni Wisły. - Gdybym mógł wybrać jednego piłkarza Legii i przenieść go do Wisły, to myślę, że byłby to Bartek Grzelak. Wysoki napastnik, który wie co zrobić piłką.
- Nie chciałbym tylko jednego - podsumował Skorża. - Żeby po tym meczu były takie komentarze, jak po meczu z Lechem. Wówczas twierdzono, że to Lechowi bardziej zależało na wygranej. Chcę, by wszyscy wiedzieli, że my też gramy mecz o życie.
Urban obawia się wszystkiego
- Z przodu są groźni Brożek oraz Małecki. Przy stałych fragmentach gry musimy uważać na Marcelo. Jak na polską ligę Wisła dominuje - powiedział Jan Urban przed piątkowym meczem, w którym jego Legia Warszawa zmierzy się z Wisłą Kraków w Sosnowcu. W składzie wicemistrzów Polski zabraknie kontuzjowanych Marcina Mięciela i Bartłomieja Grzelaka.
- Wisła jest liderem ze zdecydowaną przewagą nad resztą stawki, chociaż niektóre jej mecze kończą się nerwowo. Musimy obawiać się wszystkiego. Wisła lepiej niż w Sosnowcu czuje się w Krakowie, ale dotychczasowe mecze pokazały, że i tam sobie radzi. Dla nas to kolejny mecz na wyjeździe. Nie sądzę, żeby był on najważniejszy w mojej karierze. W poprzednim sezonie rozgrywaliśmy kluczowe spotkania z Lechem, Wisłą, wcześniej mieliśmy finał Pucharu Polski, mecz o Superpuchar, nie wspominam już o spotkaniach w międzynarodowych rozgrywkach. Oczywiście odczuwam presję, ale ona zawsze będzie. Jeżeli nie będzie oczekiwanych wyników właściciel klubu ma prawo mnie zwolnić, bo i on mnie przecież zatrudniał. Nie przekazuję jednak zespołowi negatywnej energii. Choć wiem, że w piątek będzie bardzo ciężko. Wisła jutro zrobi wszystko, aby doprowadzić do sytuacji sprzed dwóch lat. Wtedy na półmetku praktycznie zapewniła sobie mistrzostwo. Jeżeli z nami wygra będzie miała 10 punktów przewagi i zrobi praktycznie przedostatni krok na drodze do celu - mówi szkoleniowiec Legii.
W ostatnich spotkaniach nową jakość do jego zespołu wnieśli napastnicy Grzelak i Mięciel. Obu jednak zabraknie. Wraca natomiast Takesure Chinyama, który ciągle zmaga się z kontuzjowanym kolanem. - Gdyby spotkanie było rozgrywane w niedzielę wówczas istniałaby spora szansa na ich występ. A tak musimy liczyć na Chinyamę. Chciałbym, żeby najpierw doszedł do sytuacji, a dopiero potem możemy rozliczać go za ewentualne pudła - dodał trener.
Bolączką Legii jest gra na wyjazdach, gdzie wicemistrzowie Polski zdobyli zaledwie cztery punkty, zdobyli też ledwie dwa gole. - Mało strzelamy na wyjazdach, ale gdybyśmy nie stracili czterech bramek nasz dorobek punktowy byłby znacznie lepszy. Często powtarzałem, że to jest nasza główna bolączka. Mam jednak nadzieję, że jutro przełamiemy tę passę. Przed takim spotkaniem nikogo nie trzeba dodatkowo mobilizować. Zawodnicy powinni się motywować przed meczami ze słabszymi rywalami jak Odra Wodzisław lub Piast Gliwice - podkreślił opiekun legionistów.
- Zobaczymy jak Wisła poradzi sobie bez Głowackiego. Bez niego sporo traci. "Głowa" był w dobrej formie, dostał powołanie do kadry. Brakuje jednak także Sobolewskiego, który bez dwóch zdań jest najlepszym defensywnym pomocnikiem w Polsce. A i tak wygrywają - powiedział przed wyjazdem na najważniejsze spotkanie połowy sezonu Jan Urban.
AnGo, ASInfo