Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa
Ekstraklasa: Wisła znów zwycięska2009-10-24 19:06:00 AnGo

Krakowska Wisła po porażce w Poznaniu znów wróciła na właściwy tor i po dobrym meczu wygrała w Sosnowcu z Piastem 2-1. Gliwiczanie bronili się całym zespołem, ale oddając w 55 minucie pierwszy celny strzał doprowadzili nieoczekiwanie do remisu. Wynik ustalił niezawodny przy stałych fragmentach gry Marcelo.


Wisła Kraków - Piast Gliwice 2-1 (1-0)

1-0 Paweł Brożek 24
1-1 Biskup 55
2-1 Marcelo 75
Sędziował Marcin Szulc z Warszawy. Żółte kartki: Jirsak, Głowacki - Michniewicz. Widzów 1500.
WISŁA:
Cebanu – Pablo Alvarez, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek (46 Cantoro) – Łobodziński (59 Ćwieląg), Tomas Jirsak, Junior Diaz, Kirm – Małecki, Paweł Brożek (90+2 Burliga).
PIAST: Kwapisz – Michniewicz, Krzycki, Glik, Szary – Smektała, Muszalik, Wilczek (87 Maciejak), Łudziński (46 Matuszek), Biskup (84 Chylaszek) – Olszar.

W drużynie Wisły zabrakło kontuzjowanego bramkarza Mariusza Pawełka, którego zastąpił Ilie Cebanu, a na ławce rezerwowych usiadł młody Filip Kurto. Z kolei w zespole gliwickim nie było leczącego uraz Pawła Gamli i wypożyczonego z "Białej Gwiazdy"Mateusza Kowalskiego. Zawody prowadził Marcin Szulc, którego wiślacy doskonale pamiętają. Prowadząc ich ostatni mecz ze Śląskiem we Wrocławiu (w poprzednim sezonie) ukarał czerwonymi kartkami Sobolewskiego i Baszczyńskiego.
Od pierwszych minut na murawie sosnowieckiego stadionu krakowianie uzyskali przewagę. Grali spokojnie, wymieniali dokładne podania i przyspieszali w okolicach pola karnego Piasta. Gliwiczanie bronili się niemal całym zespołem, ale nie ustrzegli się kilku prostych błędów. Już w 7 minucie - po akcji Łobodzińskiego i Małeckiego - z 15 metrów groźnie strzelał Paweł Brożek. Z kolei w 22 minucie napastnik Wisły - po długim zagraniu Głowackiego - uderzył z prawej strony pola karnego, ale futbolówka poszybowała obok słupka. Dwie minuty później już nie było mowy o pomyłce. Wyrzucony niezbyt dokładnym podaniem przez Małeckiego na lewą stronę pola karnego, znalazł się sam przed chyba niepotrzebnie cofającym się Kwapiszem i posłał piłkę do siatki pomiędzy jego nogami. W 38 minucie powinny być 2-0, lecz Małecki mając przed sobą tylko golkipera nie trafił w światło bramki. Ciekawe wydarzenie miało miejsce w doliczonym czasie gry, gdy Piast egzekwował rzut rożny. Sytuacja po dośrodkowaniu wydawała się być wyjaśniona, ale gdy Glik zbliżał się do futbolówki, arbiter gwizdkiem zakończył pierwszą połowę. Tymczasem piłka trafiła w słupek!
- Staramy się grać piłką i agresywnie. Musimy strzelić drugiego gola, aby uspokoić grę - mówił w przerwie zdobywca jedynej bramki. Wydawało się, że tak będzie, bowiem po uderzeniu Łobodzińskiego z 10 metrów Kwapisz z najwyższym trudem sparował futbolówkę na róg. W 55 minucie Piast, który do tej pory nie oddał ani jednego strzału w światło bramki, nieoczekiwanie wyrównał. Olszar odpuszczony przed polem karnym przez Marcelo prostopadłym podaniem uruchomił Biskupa, a ten wybiegł sam przed Cebanu i niczym wytrawny snajper ze spokojem posłał piłkę obok nogi wybiegającego golkipera. Wiślacy zaatakowali większą ilością zawodników i chcieli jak najszybciej zdobyć gola. Nie pamiętali jednak o zabezpieczeniu tyłów, stąd gliwiczanie kilka razy groźnie skontrowali. W 68 minucie z lewej strony wrzucił futbolówkę Junior Diaz, ale Małecki z zaledwie 6 metrów huknął z woleja ponad poprzeczką! Co się jednak odwlecze... Siedem minut później krakowianie wykonywali rzut rożny przez Małeckiego i Marcelo dokładając nogę z 4 metrów wpakował piłkę do bramki. Nie był przez nikogo pokryty, a i Kwapisz się nie popisał, bowiem wydawało się, że powinien ruszyć do dośrodkowania.
W ostatnim kwadransie mistrzowie kraju kontrolowali wydarzenia na murawie i starali się podwyższyć rezultat. I szansa była, ale Małecki źle przyjął piłkę. Tymczasem w 88 minucie faulował przed polem karnym Głowacki i powinien otrzymać drugą żółtą kartkę. Arbiter go oszczędził, a goście nie protestowali, gdyż stanęli przed szansą doprowadzenia do wyrównania. Piłkę na 17 metrze ustawił Muszalik i strzelił wysoko ponad bramką.
- Bramka strzelona przez Piasta jeszcze bardziej nas podrażniła. Inna sprawa, że powinniśmy sprawę załatwić już do przerwy. Gliwiczanie to mocno walcząca drużyna, broniąca się i wyprowadzająca groźne kontry. To niewygodny przeciwnik - podsumował mecz Wojciech Łobodziński.

Piotr Brożek doznał kontuzji w pierwszej połowie i po przerwie zmienił go Mauro Cantoro. - Mam problem z mięśniem czworogłowym. Jutro przejdę badania i wówczas się okaże, na ile uraz jest groźny - powiedział zawodnik.

(AnGo)

Fornalak: Koszulki z Białą Gwiazdą to nic strasznego

- Nie ulega wątpliwości, że wygrała drużyna o wyższym potencjale, wyższych umiejętnościach i większej kultury gry. Śmiem twierdzić, że tak blisko zwycięstwa z Wisłą jeszcze nie byliśmy. Gdybyśmy zaprezentowali lepszą jakość przy rozwiązaniach, które mieliśmy przy stanie 1-1 to odnieślibyśmy dzisiaj sukces. Może po prostu zabrakło nam umiejętności - powiedział Dariusz Fornalak po meczu z Wisłą.
- Mówiliśmy sobie przed meczem, że czerwone koszulki z Białą Gwiazdą to nic strasznego, ale jednak nie wszyscy wytrzymali ciśnienie. Było bardzo dużo bojaźni, co mogło zakończyć się wyższym prowadzeniem Wisły po pierwszej połowie. Po przerwie nastąpiła poprawa jakości gry, ale nie na tyle, by odnieść zwycięstwo - uważa trener Piasta.
Trener Fornalak nie mógł skorzystać w sobotnie popołudnie z usług Mateusza Kowalskiego i Pawła Gamli. - Dla takiej drużyny jak nasza brak takich zawodników jest bardzo widoczny. Widać było, że w decydujących momentach, gdy w środku pola chcieliśmy odebrać piłkę, mieliśmy problemy. Skłamałbym, gdybym powiedział, że bez tych dwóch zawodników grało nam się lepiej.

Skorża: Wisła nie zagrała dobrze

- Zwycięstwo cieszy, natomiast po pierwszej połowie wydawało się, że oszczędzimy sobie emocji i będziemy potrafili wygrać spokojnie i zdobyć kolejne bramki. Graliśmy bardzo nerwowo wraz z każdą minutą. Bramka wyrównująca dla Piasta postawiła nas w trudnej sytuacji, musieliśmy gonić wynik - powiedział Maciej Skorża po meczu z Piastem.
- Najważniejsze, że udało zdobyć się tą bramkę. Mam coraz większy ból głowy jeśli chodzi o zestawienie drużyny z uwagi na kontuzje, a druga moja bolączka to skuteczność. Gdyby wykorzystać połowę stworzonych sytuacji, to moglibyśmy myśleć o większej zdobyczy punktowej w dwóch ostatnich meczach - uważa trener Wisły. Wyjaśnił też powody zejścia z boiska Piotra Brożka w przerwie meczu. - Musiał zejść, został uderzony kolanem w udo i nie chcieliśmy ryzykować, stąd wejście Mauro Cantoro na środek pomocy.
Kibice Wisły z gry swojej ukochanej drużyny raczej nie mogą być zadowoleni. Szwankowała szczególnie gra boków pomocy. - Nie oszukujmy się, Wisła nie zagrała wielkiego meczu. To była kontrola wydarzeń na boisku, ale brakowało rozważnego, spokojnego rozegrania akcji oraz cierpliwości. Drużyna grając u siebie powinna wykazywać taką wyższość. Patrzymy na grę skrzydeł, ale to że nie wyglądała ona jak należy, nie wynikało z indywidualnej gry bocznych pomocników, lecz ze złej gry całej drużyny. W pierwszej i drugiej połowie była możliwość rozciągnięcia gry do Andraża Kirma a jednak tego nie było. Nie zagraliśmy jako drużyna dobrego meczu.
Znaczną ilość sytuacji zmarnował w dwóch ostatnich meczach Patryk Małecki. Przynajmniej w dwóch sytuacjach zachował się nonszalancko. Czy takie zachowanie to efekt podpisania nowego kontraktu? - To zbieg okoliczności i nie sądzę, by Patryk wychodząc na boisko myślał, że zarabia więcej - uważa trener. - To młody, ambitny człowiek, zawsze zostawia serce na boisku. Jego nieskuteczność bardziej kładę na karb jego braku doświadczenia. On przecież chyba nie ma rozegranych nawet 30 meczów w lidze, więc bardziej w tym bym się doszukiwał tego braku regularności w grze. Niewykorzystany rzut karny w reprezentacji młodzieżowej? To też zbieg okoliczności. Na treningu nie widzę zmiany w podejściu Patryka do obowiązków.
W meczu z Piastem trzecią żółtą kartkę otrzymał Arkadiusz Głowacki, trzy ma też na koncie Junior Diaz. Następna wyeliminuje ich z meczu z Legią. - Robi się niebezpiecznie, w Kielcach przed nami trudne zadanie. Ale trudno, jeśli wypadną, to trzeba będzie zestawić drużynę bez nich, natomiast nie zamierzam ich oszczędzać na mecz z Koroną, żeby zagrali z Legią. W Kielcach wyjdzie optymalny skład - zapewnił trener.
(ASInfo/wislakrakow.com)

Małecki: Wściekły na siebie

- Sam jestem wściekły na siebie, że miałem tyle sytuacji, a ich nie wykorzystałem - przyznał po zwycięstwie nad Piastem Gliwice, Patryk Małecki, napastnik Wisły Kraków.
- Gdybym wykorzystał te okazje podbramkowe, to nie byłoby takiej nerwówki. Muszę zachowywać więcej zimnej krwi w polu karnym. Z takich sytuacji nie mogę nie strzelać! - denerwował się sam na siebie Małecki. - Najważniejsze jednak, że zdobyliśmy trzy punkty. Dziś powinniśmy dostać duży minus za nieskuteczność - podkreślał.
Małecki zarzeka się, że wiślacy nie osiedli na laurach. - My na pewno nie czujemy się jeszcze mistrzami Polski, Wiemy, że jeszcze wiele meczów przed nami, które trzeba wygrać, by obronić tytuł mistrzowski. Po straconej bramce czułem wielką złość, taka sytuacja nie powinna była się przydarzyć.
Wisła interesuje się obrońcą Piasta, Kamilem Glikiem. Jak Małeckiemu grało się przeciwko temu zawodnikowi? - Normalnie, jakbym wykorzystał te moje sytuacje, to bym powiedział, że mi się łatwo grało - z rozbrajającą szczerością stwierdził Małecki. - Jest to solidny zawodnik, bardzo silny, czyta dobrze grę. Choć gdybym strzelił te bramki, to można byłoby powiedzieć, że dwa czy trzy błędy popełnił w tych sytuacjach - ocenił piłkarz Wisły.

Glik: Przeceniliśmy Wisłę

- Być może przeceniliśmy Wisłę. Druga połowa pokazała, że byliśmy w stanie nawiązać walkę, jak równy z równym - mówił po konfrontacji z mistrzami Polski Kamil Glik, obrońca Piasta Gliwice.
- Trochę Wiśle krwi napsuliśmy. Myślę, co prawda, że trzy punkty Wisła zdobyła zasłużenie, miała więcej stuprocentowych sytuacji. Jednak przy odrobinie szczęścia mogliśmy ten mecz zremisować. Mieliśmy kilka dobrych okazji, choć wykorzystaliśmy tylko jedną.
Maciej Skorża, trener Wisły przyznał, że krakowianie bacznie obserwują trzech zawodników Piasta, w tym właśnie Glika. - Cóż, bardzo mi miło, że Wisła się mną interesuje. Nie chcę jednak tego komentować - zastrzega obrońca. - Jeszcze się okaże, gdzie będę grał w przyszłości.
21-letnim zawodnikiem interesuje się też Lech Poznań. - Nie patrzę na to, gdzie miałbym bliżej do pierwszego składu, w Wiśle czy w Lechu. W tej chwili jestem w Piaście i zrobię wszystko, żeby Piast wygrywał.
ASInfo


AnGo
marcelo.jpg
wis1.jpg
wis2.jpg
wis3.jpg


Ekstraklasa 2012/2013MPKTBRZRP
1Legia Warszawa306759-222073
2Lech Poznań306146-221947
3Śląsk Wrocław304744-421389
4Piast Gliwice304641-4113710
5Górnik Zabrze304335-3112711
6Polonia Warszawa304245-3411910
7Lechia Gdańsk303842-4310812
8Wisła Kraków303828-3510812
9Zagłębie Lubin303738-3711712
10Jagiellonia Białystok303731-458139
11Korona Kielce303632-379912
12Pogoń Szczecin303529-3910515
13Widzew Łódź303330-418913
14Podbeskidzie Bielsko-Biała303239-438814
15Ruch Chorzów303135-488715
16GKS Bełchatów303124-3871013
Zagłębie wystartowało z trzema ujemnymi punktami za korupcję w sezonie 2005/06

pokaż więcej...


więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty