Reprezentacyjny napastnik krakowskiej Wisły Paweł Brożek wciąż jest na celowniku zagranicznych klubów. Po meczu z GKS Belchatów zapytany wprost o transfer do grającego we francuskiej Ligue 1 AS Monaco odpowiedział: - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Jest coś na rzeczy, ale zobaczymy…
Z tej dyplomatycznej wypowiedzi piłkarza, który w dwóch poprzednich sezonach był królem strzelców naszej ekstraklasy (w minionym ex aequo z legionistą Takesure Chinyamą) można wnosić, że sobotnie spotkanie z bełchatowianami mogło być jego pożegnalnym występem w drużynie „Białej Gwiazdy”. Wcześniej Pawłem Brożkiem zainteresowane były także Hannover 96 i Fulham Londyn.
Brożek w 3. ligowej kolejce strzelił wreszcie gola: - Odpocząłem już trochę psychicznie i mam nadzieję, że następne bramki po moich uderzeniach będą częściej padać. GKS Bełchatów jest bardzo dobrze ułożonym przez trenera Rafała Ulatowskiego zespołem. Kruszyliśmy ten mur powoli. Złożyło się dla nas idealnie, bo objęliśmy prowadzenie, a do tego przeciwnicy musieli grać w dziesiątkę. W tym momencie wiedzieliśmy, że nie możemy tego meczu przegrać a nawet zremisować.
Karnego po odbiciu piłki ręką przez Tomasza Wróbla wykonał jednak Arkadiusz Głowacki: - Gdyby to ode mnie zależało to strzelałbym karnego, ale to trener decyduje i „Głowa” był do tego wyznaczony.
Paweł Brożek - z podania Andraza Kirma - podwyższył szybko wynik na 2-0, co na tyle uspokoiło wiślaków, że zmarnowali kilka następnych dogodnych sytuacji: - Naszym problemem jest spokojne rozegranie piłki, dlatego musimy nad tym popracować. Często brakowało nam ostatniego podania. Do meczu z Arką musimy coś z tym zrobić.
Jerzy Sasorski