Ekstraklasa SA nie może porozumieć się z bukmacherami w sprawie korzystania z nazw klubów.
Do tej pory ten problem udało się rozwiązywać tak, że każdy bukmacher płacił Ekstraklasie S.A. 500 zł rocznie od punktu, czyli lokalu, w jakim przyjmowane były zakłady. Miał za to prawo do używania nazw klubów. Takich punktów w Polsce jest około 1200. Ligowa spółka mogła więc liczyć na stały dochód w wysokości 600 tysięcy. Teraz Ekstraklasa S.A podniosła aż 8-krotnie tę opłatę, więc środowiska bukmacherskie się zbuntowały.
- Te 600 tysięcy złotych to dla spółki Ekstraklasa S.A. były naprawdę niewielkie pieniądze. Mimo wszystko wierzę, że już niedługo firmy bukmacherskie podpiszą z nami umowę, bo na razie nie mają w swojej ofercie zakładów meczów piłkarskiej Ekstraklasy. Jeśli będą bezprawnie korzystać z nazw klubów, sprawą zajmie się prokurator - mówi Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy SA.
"Gazeta Wyborcza" pisze dziś, że z bukmacherskiej koaiicji wyłamała się już jedna z firm Totalizator.pl, który podpisa umowę z Ekstraklasą SA i sam płaci tyle, ile wcześniej wszyscy bukmacherzy razem. Zgodził się też na stałą opłatę dla spółki uzależnioną od obrotu.
ASInfo/B