Po sobotnim, „maratońskim” etapie, Rafał Sonik utrzymał pozycję lidera w klasyfikacji quadów w Rajdzie Sardynii.
Polak znosił rannego motocyklistę do karetki
- Dzisiaj od rana padało, w górach było bardzo ślisko. Nie dziwię się, że motocykliści sobie nie radzili. Wystartowałem rano o 9.57, a do mety dojechałem tuż po 20.00 - mówi Sonik.
Powodem dzisiejszej straty Rafała był wypadek motocyklisty jadącego z numerem 016 – Ricardo Passigato. Nasz quadowiec w ramach zasad fair play mu pomógł do momentu odjazdu karetki.
- Nie było sanitariuszy, więc musiałem pomóc znosić go na noszach kilkaset metrów w dół. Zapakowaliśmy go do ambulansu. Strasznie cierpiał. Miał połamane obie nogi. Było dzisiaj kilka bardzo trudnych podjazdów i to stało się na jednym z nich. Wydaje mi się, że tak trzeba było zrobić. Przecież zwycięstwo nie jest celem, który należy osiągnąć za wszelką cenę - wyjaśnia Polak.
Dzisiejszy etap podzielony był na dwa bardzo trudne odcinki specjalne i kończył się w zamkniętej strefie militarnej. Zawodnicy musieli dojechać tam sami, bez pomocy swoich assistence i mechaników. Dzisiejszą noc spędzą również sami – oznacza to, że wszelkich naprawy pojazdów muszą dokonać sami.
- W nocy śpimy w namiotach na terenie wojskowym. Do lekkiej poprawki mam ramę pod siedzeniem, czemu się wcale nie dziwię i wyciek spod uszczelki, ale nie duży na szczęście. Był tak trudny teren, że jak zacząłem przepompowywać paliwo, to się zagapiłem parę minut i nie wiem, czy nie mam uszkodzonej pompy. Będę musiał to sprawdzić - dodał Rafał.
W niedzielę przed zawodnikami kolejny, trzeci etap liczący 296 km z dwoma odcinkami specjalnymi. Trasa będzie wiodła z Teulada do Muravera.
- Mam nadzieję, że będzie troszkę mniej ekstremalny etap. Dzisiejszy był trialowy. Podjazdy takie, że w normalnych warunkach mało kto by się odważył jechać. Dodatkowo błoto, głazy. Jeszcze na dodatek cały dzień musiałem zakładać ślad. To jest niesamowite. Przede mną jadą tylko motocykliści, wszędzie w trudnych terenach np. wysokich trawach robią tylko jeden ślad, a ja muszę zakładać drugi. To powoduje, że jadę jak saper, który się myli tylko raz. Musze jechać zatem super ostrożnie - zapowiada.
Natasza Skocz, ATV Polska