Jak wyglądają najważniejsze zawody szybowcowe w sezonie dla wielokrotnego mistrza świata i Europy w tej dyscyplinie? Sebastian Kawa, z zawodu lekarz, z pasji pilot i najbardziej utytułowany zawodnik szybowcowy na świecie, opowiada o planach i prognozach na najbliższe zawody i o tym jak polski zawodnik deklasuje doświadczonych konkurentów wychowanych w terenach, na których rywalizują.
Najważniejsze zawody szybowcowe sezonu 2015, czyli mistrzostwa świata Grand Prix, odbędą się w dniach 5-12 września we włoskim Varese. W przepięknej scenerii lombardzkich jezior i Alp ścigać się będzie 20 zawodników, którzy wcześniej zakwalifikowali się w zawodach regionalnych. Czym jest szybowcowe Grand Prix? Gdyby szybownictwo porównać do sportów wodnych, Grand Prix jest klasycznym wyścigiem regatowym ze startu, który zawodnicy przekraczają jednocześnie. Dzięki temu rywalizacja na trasie jest widoczna i bezpośrednia, a wygrywa ten, kto przekroczy metę pierwszy.
- Do Grand Prix w Varese zakwalifikowało się 20 pilotów. Ja startowałem dwukrotnie w kwalifikacjach w Czechach oraz na Żarze w Beskidach i dwukrotnie udało mi się zwyciężyć co oczywiście wystarczy. Poprzednio wygrałem też pierwsze trzy edycje finałów, w Alpach Francuskich, Alpach Południowych (Nowa Zelandia) i w chilijskich Andach. Jestem faworytem, ale to nie oznacza, że wyścigi będą dla mnie łatwe – komentuje Sebastian Kawa.
Dla obserwatorów zawody Grand Prix są przejrzyste i zdecydowanie ciekawsze. Głównie dlatego, że są rozgrywane w bardzo ciekawych lokalizacjach – najczęściej w niedostępnej dla innych śnieżno-skalistej scenerii górskiej. W niektórych miejscach trasy specjalnie prowadzi się tak, by zawodnicy przelatywali tuż obok dostępnych dla turystów górskich szczytów. Jednak przyroda, choć piękna dla zawodników bywa również bardzo zdradliwa.
- Teren górzysty kryje mnóstw skomplikowanych pułapek, mechanizmów, które kierują ruchami powietrza i dobrze, gdy uda się je poznać przed zawodami. W zeszłorocznej edycji Grand Prix, przed finałem we francuskim Sisteron, mogłem zbadać teren dopiero na tygodniowym treningu przed zawodami. Specyfika okolicznych zboczy, lokalnych przepływów wiatru wymuszonego obecnością ogromnych alpejskich masywów i głębokich dolin, okazała się zbyt trudna. Nie trafiłem w ciągu zaledwie tygodnia na wszystkie rodzaje pogody, by przetrenować trasy. Pomimo to, pod koniec zawodów rywalizowałem jak równy z równym z Didierem Hausem, który lata w Alpach od dziecka i spędził ponad dwa lata przygotowując się lokalnie do zawodów. Ostatecznie jeden komin termiczny, w ostatnim wyścigu decydował o tym kto wygrał. W Varese, mistrzem może okazać się gospodarz, Giorgio Galeto lub Peter Hartman niezwykle mocny zawodnik z Austrii, który w tym rejonie Alp też czuje się jak u siebie w domu. Uli Schwenk z Niemiec nie należy do najmłodszych uczestników, ale swoją brawurą mógłby zawstydzić nastolatków, a do tego ma ogromne doświadczenie i stawał na podium w najtrudniejszych górskich zawodach od 1995 roku w Nowej Zelandii. Swój pazur mogą pokazać wychowani na alpejskich trasach Francuzi lub zawodnicy z Chile – opowiada Sebastian Kawa.
Zawody ze względów organizacyjnych (wystawa EXPO 2015) rozgrywane są w dość specyficznym jak na tę dyscyplinę sportu terminie. Wrzesień to już zazwyczaj koniec najlepszej pogody do szybowania nad szczytami Alp, jednak jak to w sporcie często bywa – wszystko może nas jeszcze zaskoczyć. Zarówno pozytywnie – gdyby burze, które teraz królują w Europie ustąpiły włoskim lazurom, lub negatywnie – deszczem, jeśli fronty atmosferyczne zaczną jesienną wędrówkę na południe. Nietypowa pogoda to niebezpieczeństwo, ale też szansa dla pilotów z zewnątrz, którzy nie znają lokalnych labiryntów na pamięć.
- Ponieważ punktowane są jedynie szybowce dolatujące do mety, wyścigi są krótsze i przez to jest mniej miejsca na błędy. Rywalizacja jest ostrzejsza. Poza tym zasady wyścigu na szybowcach są takie same jak w normalnych zawodach. Zawodnicy pokonują trasy średnio około 400 km bez użycia silnika, więc by pędzić przy górskich zboczach z prędkościami godnymi Formuły 1 muszą wyszukiwać prądy powietrzne, które uniosą szybowiec na większą wysokość lub tak dobierać trasę, by stale znajdować się w unoszonym w górę powietrzu. W górach, przy nagrzanych słońcem lub omywanych wiatrem zboczach łatwiej znaleźć takie odcinki. Sam szybowiec względem powietrza opada, ślizgając się w dół po niewielkiej pochyłości. Jeśli chce przyspieszyć, musi lecieć bardziej stromo tracąc szybciej wysokość. Wygrywa ten, kto sprawniej odnajduje noszenia i ominie prądy opadające – ma do dyspozycji więcej energii i leci szybciej – mówi Sebastian Kawa.
Sebastian Kawa to aż czternastokrotny medalista mistrzostw świata w szybownictwie. Na szczycie podium mistrzostw Europy stawał zaś sześć razy. Jest wielokrotnym rekordzistą w tym sporcie i najbardziej utytułowanym polskim szybownikiem. Swoją trwającą do dziś przygodę z lataniem rozpoczął w wieku 16 lat. W jego rodzinie tradycje lotnicze szły w parze z medycznymi. Sebastian Kawa podzielił pasję ojca do szybownictwa, a swoją karierę zawodową związał tak jak i on z byciem lekarzem. 25 lipca 2015 roku Sebastian Kawa obronił szósty tytuł mistrza Europy wygrywając w klasie 18-metrowej.
- Najbliższe zawody będą dla mnie bardzo wymagające, jednak jestem dobrej myśli. W walce o każdy metr na mecie liczą się ludzie i maszyny. Na mój wynik pracuje nie tylko mój szybowiec, czy ja sam, ale także np. Grupa Wind Mobile, która jest moim wiernym sponsorem. Wsparcie materialne od moich partnerów jest równie istotne, co suport rodziny czy przyjaciół. Szybownictwo to bardzo kosztowny sport, który przeszkadza w zarobkowej karierze zawodowej, a często ją nawet uniemożliwia. Jednak mimo wszystkich przeciwności wierzę w swój sukces, ponieważ w tym roku przegrałem tylko te zawody, na które nie pojechałem. Szybowiec na mistrzostwa świata w Pociunai na Litwie nie został ukończony przed zawodami co uniemożliwiło mi start – dodaje Sebastian Kawa.
www.unicornmedia.pl
- Krakowski finał Pucharu Polski siatkarzy: po raz pierwszy do Lublina czy po 39 latach znów do Rzeszowa?
- Klaudia Zwolińska laureatką Plebiscytu PS
- ZAKOPANE. Biało-czerwoni na podium
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Złota polska sobota
- PIŁKA RĘCZNA. Wygrana z Serbami
- Lindsey Vonn po raz 84
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w finale!
- Dr Andrzej Dubiel nie żyje
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Dwa złote medale biało-czerwonych w pierwszym dniu ME
- HOKEJ. Udany rewanż Unii, zwycięstwo lidera z Sosnowca
- Małe boisko, wielkie emocje. To ma być rok socca
- Po raz czwarty z rzędu o Puchar Polski siatkarzy w TAURON Arenie Kraków: doborowy kwartet gotowy do gry
- Niedziela, 11 stycznia 2026 r.
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w półfinale
- Michał Rakoczy odchodzi z Cracovii do Górnika
- Sobota, 10 stycznia 2026 r.
- Zmarł Martin Chivers
- Ampfutboliści zagrają w Japonii
- Nowy zarząd KS Cracovia
- Piątek, 9 stycznia 2026 r.
- LIGA MISTRZÓW. Resovia - Lüneburg 3:1 (FOTO)
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w ćwierćfinale
- TCS. Domen Prevc ze Złotym Orłem
- Czwartek, 8 stycznia 2026 r.
- TENIS. Linette wygrała z V.Williams (akt.)
- AIPS. Duplantis i Bonmati najlepsi w Europie
- Środa, 7 stycznia 2026 r.
- TCS. Nikaido po raz pierwszy
- HOKEJ. Unia przerwała serię GKS Katowice
- TOUR DE SKI. Diggins i Klaebo triumfatorami
- Wtorek, 6 stycznia 2026 r.
- Biało-czerwoni przygotowują się do EHF EURO 2026
- Poniedziałek, 5 stycznia 2026 r.
- HOKEJ. GieKSa pokonała zdobywcę Pucharu Polski
- AMP FUTBOL. O Puchar Polski w Świlczy
- Niedziela, 4 stycznia
- Jubileuszowy logotyp PZHL
- DART. Półfinał MŚ bez Krzysztofa Ratajskiego (akt.)
- TCS. Prevc z Wielkim Szlemem? Tomasiak ósmy
- HOKEJ. Dwa szlagiery na początek roku
- Trening Noworoczny Cracovii. Jędrzej Strózik zdobywcą pierwszego gola
- Sobota, 3 stycznia
- TCS. Prevc znów najlepszy (FOTO)
- Piątek, 2 stycznia
- DART. Krzysztof Ratajski w ćwierćfinale MŚ!
- HOKEJ. Puchar Polski dla Jastrzębia
- ANKIETA AIPS. Duplantis i Bonmati sportowcami roku
- Z kroniki żałobnej. Jan Burmer nie żyje
- Czwartek, 1 stycznia
- TCS. Domenator Prevc (FOTO)
więcej wiadomości >>>



