Kamil Stoch w sobotę skocznię w Planicy opuszczał w bardzo dobrym nastroju. Nasz młody reprezentant w finałowej serii ustanowił rekord życiowy, szybując aż 218 metrów.
- Już w locie czułem, że skok będzie bardzo daleki, zwłaszcza gdy już się leci nad 130. metrem, wtedy już wiadomo, że się poleci. Dzisiaj i wczoraj miałem tu wszystkie skoki równe pod względem technicznym. Warto było czekać cały sezon, ciężko pracować, żeby tu przyjechać i sobie polatać. Szesnaste miejsce mnie cieszy, to dobra lokata, zwłaszcza że to dopiero moje trzecie MŚ w lotach i pierwszy raz awansowałem do finału. Szczególnie ten ostatni skok dostarczył mi wiele radości - mówił Kamil Stoch.
- Cały ten sezon zimowy był długi i trudny, ale zaliczę go do bardzo udanych, bo to najlepszy PŚ w mojej karierze. Początek miałem bardzo udany, potem przyszedł mały kryzys, ale cieszę się, że udało nam się z niego wyjść - kontynuuje polski skoczek.
- Nie wierzyłem, że Adam może wypaść z tej trójki, ale widocznie popełnił jakiś błąd, a do tego warunki nie dopisały. Myślę, że jutro stać nas na bardzo dobre miejsce, każdy z nas musi tylko oddać swoje skoki. To będzie nasz główny cel, pokazać na co nas stać. To wystarczy - zakończył z optymizmem Stoch.
ASInfo