Belgijki Kim Clijsters (nr 14) i Justine Henin stworzyły w półfinale turnieju WTA w Miami (z pulą nagród 4,5 mln dol.) ciekawe widowisko. W ostatniej, długiej i wyczerpującej wymianie Clijsters popisała się świetnym forhendem i to ona zwyciężyła 6-2, 6-7(3), 7-6(5).
- To było szczęśliwe uderzenie. Nie mam innych słów żeby je opisać. Pewnie na 10 innych równie ciężkich wymian nie udałoby mi się tak trafić ani razu. To były ułamki sekund i szczęśliwie zagrałam we właściwą stronę - powiedziała Clijsters o kluczowym zagraniu.
- Starałam się przez całe spotkanie grać agresywnie. Gdy naprzeciw mnie staje Justine, Venus czy Serena, tak właśnie gram. Robię to dobrze. Ale muszę przyznać, że nikt w rozgrywkach nie broni tak dobrze jak Justine - dodała.
- Ona dobrze wykorzystała swoje szanse - przyznała Henin. - Walczyłam przez całe spotkanie, dlatego też przykro mi, że przegrałam w ten sposób. Jednak w gruncie rzeczy był to pozytywny turniej dla mnie. Odniosłam cenne zwycięstwa i pokazałam dobry tenis. Nie byłam mocna tego wieczoru, ale do domu wracam z kilkoma pozytywnymi doświadczeniami - dodała.
Przeciwniczką Clijsters w finale będzie Venus Williams (nr 3), która dość łatwo uporała się z Marion Bartoli (nr 13) 6-3, 6-4.
Wyniki czwartkowych meczów półfinałowych:
Venus Williams (USA, 3) - Marion Bartoli (Francja, 13) 6-3, 6-4
Kim Clijsters (Belgia, 14) - Justine Henin (Belgia, WC) 6-2, 6-7(3), 7-6(5)
ASInfo