Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Siatkówka > Wiadomości siatkówka
Nocna siatkówka w Krakowie2016-05-18 08:28:00

Dwa długie, pięciosetowe spektakle obejrzeli kibice siatkówki we wtorek w pierwszym dniu odbywającego się w TAURON Arenie Kraków XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Najpierw Serbowie pokonali Belgów, a w kolejnym spotkaniu mistrzowie świata Polacy przegrali z Bułgarami.


Przed drugim meczem podczas uroczystości otwarcia prezes Fundacji H.J. Wagnera Jerzy Mróz powitał uczestników turnieju oraz zawodników, którzy z trenerem Wagnerem sięgnęli w 1974 i 1976 roku po złote medale mistrzostw świata w Meksyku i igrzysk olimpijskich w Montrealu. Na czternastą edycję Memoriału zostali zaproszeni także bliscy współpracownicy słynnego „Kata” Andrzej Warych i Wiktor Krebok.


W pierwszym spotkaniu Serbia pokonała Belgię 3:2 (25:22, 16:25, 25:21, 23:25, 15:12).

Na boisku nie zabrakło zawodników znanych z PlusLigi. W kadrze Belgii zagrali Kevin Klinkenberg z Łuczniczki Bydgoszcz i były gracz Jastrzębskiego Węgla Simon Van De Voorde. Po serbskiej stronie boiska pojawili się Srecko Lisinac z PGE Skry Bełchatów, Marko Ivovic z Asseco Resovii Rzeszów i Neven Majstorovic z Cerradu Czarnych Radom. Grą drużyny z Bałkanów kierował były siatkarz Skry Aleksa Brdjovic. Do Krakowa nie przyjechali natomiast Sam Deroo z ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz największa gwiazda Serbów Aleksandar Atanasijevic, również znany z parkietów naszej ekstraklasy.

Asem atutowym selekcjonera reprezentacji Serbii Nikoli Grbicia okazał się atakujący włoskiej Piacenzy Dražen Luburić, który zdobył aż 28 pkt. Skutecznością w ekipie Belgów wyróżnił się Simon Vandevoorde z włoskiego Trentino Diatec (22 pkt). 


Polska przegrała z Bułgarią 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 26:24, 12:15) w drugim meczu XIV Memoriału Huberta Wagnera.

Polska: Łomacz (2 pkt), Kubiak (13), Bieniek (12), Kurek (16), Buszek (6), Kłos (5), Zatorski (L) oraz Drzyzga, Konarski (4), Możdżonek (4).

Bułgaria: Seganow, Skrimow (11), Josifow, Sokołow (23), Penczew (16), Todorow (12), Iwanow (L) oraz Lapkow, Ananiew, Manczew.


Na 33 minuty przed północą zakończyli rywalizację Polacy i Bułgarzy. Mimo późnej pory, widzowie do samego końca wspierali biało-czerwonych dopingiem.


W tie-breaku, po dobrych zagrywkach Michała Kubiaka, podopieczni Stephane’a Antigi zmniejszyli spore straty (z 9-13 na 12-13), ale dobrze dysponowani w tym dniu Bułgarzy nie zaprzepaścili szansy na duży sukces z mistrzami świata.


- Nasz zespół popełnił sporo błędów. Mieliśmy kłopoty z przyjęciem. W dodatku rywale znakomicie zagrywali. Nasz zespół dużo ostatnio trenował więc nie mogliśmy oczekiwać zbyt dużo - powiedział po spotkaniu mistrz olimpijski i świata Tomasz Wójtowicz.


Rywale przyjechali w mocno przemeblowanym składzie, w porównaniu z turniejem kwalifikacyjnym w Berlinie. Zabrakło m.in. Teodora Sałparowa. Władimira Nikołowa, Todora Aleksiewa i Georgi Bratojewa. Po dłuższej przerwie związanej z leczeniem kontuzji, do składu wrócił natomiast Cwetan Sokołow, klubowy kolega Michała Kubiaka z Halkbanku Ankara.


Choć obydwie drużyny znajdują się na różnych etapach przygotowań do sezonu reprezentacyjnego (dla Bułgarów celem jest wyłącznie Liga Światowa, Polacy w piątek wyruszą do Tokio by wywalczyć kwalifikację olimpijską), to na boisku różnicy nie było widać. Bułgarzy postawili na mocną, odrzucającą zagrywką, utrudniając naszym siatkarzom dokładne dogranie. Polacy mieli też problem z czytaniem gry nowego rozgrywającego Bułgarów, Georgi Seganowa. Pierwszą, długimi fragmentami wyrównana partię wygrali goście, którzy popełnili mniej błędów własnych i byli bardziej wydajni w ataku.


- Przegraliśmy z Bułgarią, ale nic wielkiego nie stało się. Przyjechaliśmy ze Spały. Dużo tam trenowaliśmy. Czujemy się zmęczeni. Świeżość, siła oraz inne elementy przyjdą. Nam jako grupie niewiele już brakuje do optymalnej formy - podkreślił Marcin Możdżonek.


Stephane Antiga, wyrażając zadowolenie z przebiegu meczu, wskazał na serwis i przyjęcie, jako elementy gry do wyraźnej poprawy przed olimpijskimi kwalifikacjami w Tokio.


Niepokój wywołały informacje o kontuzji Rafała Buszka, być może jednak uraz nie okaże się na tyle poważny, aby zawodnik ZAKSY Kędzierzyn Koźle nie mógł zagrać w Japonii.


W środę, 18 maja, zmierzą się: Bułgaria z Serbią (godz. 17.30) i Polska z Belgią (20.30).


Jerzy Sasorski (www.zis.krakow.pl), EA (pzps.pl)





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty