Wisła Kraków - Sandecja Nowy Sącz 3-1 (1-1)
0-1 Janczarzyk 6
1-1 Marszalik 38
2-1 Wąsikowski 65
3-1 Tracz 80
WISŁA: M. Zając - Maziarka (41 Bolek), Chlebowski (70 Szlachta), Skrobowski, Janur - M. Zając (41 Przesławski), Kuźba, Mordec, Marszalik (70 Tracz) - Wąsikowski, Wójcik.
SANDECJA: Piksa - Nowakowski, Tomaszek, Ciężobka, Garwol - Maślanka (41 Bukowy), Kozak, Brdej (67 Szoma), Maślejak (65 Szczęsny) - Nowak, Janczarzyk (79 Kulig).
Wisła ukończyła rozgrywki w Lidze Makroregionalnej Juniorów Młodszych z 6-punktową przewagą nad Stalą Mielec. Przed krakowianami finały mistrzostw Polski, w których ich rywalami będą MKS Polonia Warszawa, Zawisza Bydgoszcz i Gwarek Zabrze.
- Chłopcy sami sobie podnieśli poprzeczkę. Koncentrujemy się teraz na przygotowaniach, bo w finałach idziemy na maksa - zapowiada Jacek Matyja, trener Białej Gwiazdy.
Sobotni mecz z Sandecją zaczął się dobrze dla gości, którzy w 6. minucie objęli prowadzenie. Po wrzutce z kornera trzej obrońcy Wisły minęli się z piłką, z czego skorzystał skwapliwie Janczarzyk. Pod koniec I połowy wiślacy wyrównali. Marszalik dostał prostopadłe podanie od Wąsikowskiego między dwóch obrońców, przełożył sobie futbolówkę na lewą nogę, podciągnął i uderzył w "długi" róg.
Gospodarze przesądzili losy spotkania na swoją korzyść w końcówce. Wójcik podał przed pole karne do Wąsikowskiego, a ten strzelił kontrująco prawą nogą w "okienko". W ostatniej minucie krakowianie przypieczętowali wygraną. Mordec posłał piłkę w szesnastkę, goście zatrzymali się myśląc, że będzie spalony, a tymczasem z drugiej linii wyszedł Tracz i "pasówką" obok bramkarza trafił do siatki.
Mówią trenerzy:
Janusz Pawlik (Sandecja): - W pierwszej połowie byliśmy groźniejsi w ataku niż rywale i mogliśmy zdobyć przynajmniej jeszcze jedną bramkę. Janczarzyk główkował jednak nad poprzeczką, dobre okazje mieli też Nowak i Maślejak, ale świetnie w bramce gospodarzy spisywał się Zając. Po przerwie dominowała już Wisła, lecz w przedostatniej minucie mogliśmy wyrównać na 2-2. Nowak, będąc na piątym metrze, nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam. Zamiast remisu, wiślacy za chwilę strzelili nam trzecią bramkę...
Jacek Matyja (Wisła): - Graliśmy w zasadzie cały czas na połowie rywali, mieliśmy przewagę, stwarzaliśmy wiele sytuacji. Prowadziliśmy grę, a Sandecja nastawiła się wyłącznie na kontry. Mecz mógł się podobać kibicom, a po jego zakończeniu chłopcy wyrażali swoją radość z awansu do finałów ślizgami w wodnych kałużach na murawie, a później świętowali sukces szampanem piccolo...
RST