Prezydent rzymskiego Lazio, Claudio Lotito, powiedział, że nie ma zamiaru zrezygnować ze swojego stanowiska mimo protestujących przeciwko niemu kibiców.
W ubiegłym tygodniu fanatycy "Biancocelestich" próbowali wedrzeć się do ośrodka treningowego Formello na znak dezaprobaty dla poczynań szefa Lazio, pod którego rządami rzymski klub znalazł się w strefie spadkowej. Lotito nie chce jednak odejść.
- Nie mam zamiaru się poddawać z powodu jakichkolwiek okoliczności. Chcę cały czas iść do przodu na własnych zasadach - powiedział Lotito w rozmowie z "Il Giornale". - Przyszedłem do Lazio, gdy klub tonął w długach, i zdołałem odwrócić tę sytuację. Obecnie mamy przychody rzędu 26 milionów euro - dodał.
Problemy zasłużonego klubu skupiają się głównie wokół Gorana Pandeva i Cristiana Ledesmy, którzy nie chcieli przedłużyć kontraktów, za co Lotito przesunął ich do rezerw. - Pandev zarabiał 500 tysięcy euro rocznie, a ja chciałem potroić mu pensję. Sytuacja Ledesmy jest inna, bo cały czas jest obserwowany przez kilka klubów - broni się Włoch.
ASInfo