Menadżer Manchesteru City, Roberto Mancini w rozmowie z angielskimi mediami zapewnił, że jego podopieczny, Wayne Bridge nie zrezygnuje z gry w reprezentacji Anglii i skorzysta z ewentualnego powołania na marcowy mecz towarzyski ze zwycięzcą tegorocznego Pucharu Narodów Afryki, Egiptem.
29-letni obrońca prawdopodobnie będzie musiał zastąpić w kadrze prowadzonej przez Fabio Capello kontuzjowanego Ashleya Cole'a. Bridge wydaje się być w niej naturalnym zastępcą defensora Chelsea, który z powodu kontuzji kostki może nie zagrać już w tym sezonie.
Oznaczałoby to jednak, że zaledwie kilka tygodni po ujawnieniu głośnego skandalu obyczajowego z jego byłą partnerką oraz kolegą z reprezentacji, Johnem Terrym w roli głównej obaj piłkarze spotkaliby się w formacji obronnej Anglików.
Tamtejsza prasa zaczęła spekulować, że były zawodnik Southampton i Chelsea może nawet zrezygnować z dalszej gry w kadrze, by uniknąć konieczności występów w jednej drużynie z jej byłym kapitanem. Menadżer Manchesteru City, Roberto Mancini tego typu doniesienia uważa jednak za nonsensowne. - Wayne nigdy nie stwierdził w rozmowie ze mną, że nie chce już grać w reprezentacji - zaznaczył włoski szkoleniowiec. - Myślę, że jeśli otrzyma powołanie, to bez zastanowienia z niego skorzysta.
- Każdy piłkarz marzy o występie w mistrzostwach świata, a przed nim stanęła przecież szansa gry w pierwszej jedenastce reprezentacji Anglii - dodał Mancini, który uważa, że jego podopieczny po kontuzji, której nabawił się w grudniowym meczu z Chelsea nadal może grać jedynie na 60 procent swoich możliwości.
ASInfo