Gervasio Nunez był najlepszym piłkarzem Wisły w meczu z APOEL-em. Okrasił go asystą przy bramce Patryka Małeckiego, a przecież Argentyńczyk mógł wcale nie wyjść w podstawowym składzie.
- To, że grałem od początku, może być pewnym zaskoczeniem, bo jestem w klubie nowy. Dostałem szansę i jak zawsze starałem się dać z siebie wszystko– mówi wiślak.- Myślę, że wykonaliśmy dzisiaj dobrą robotę, zagraliśmy niezły mecz. Apoel to dobra drużyna. Mają silny środek pola, dlatego mecz był bardzo ciężki. Najbardziej podobała mi się gra Trickovskisa i Moraisa.
Zdaniem Nuneza Wisła zrobiła na razie mały krok na drodze do awansu. By zrealizować cel, potrzebuje dobrego wyniku w Nikozji, która prawdopodobnie przywita Wiślaków wysoką temperaturą. Na zawodniku z Ameryki Południowej cypryjskie upały nie robią wrażenia, choć zdaje sobie sprawę, że nie ułatwią one krakowianom zadania. - Wysoka temperatura zawsze komplikuje sprawę, ale ja akurat jestem z północnej Argentyny i taka pogoda mi niestraszna. Musimy podejść do tego meczu tak jak do pierwszego, z taką samą determinacją, a powinno być dobrze - uważa Nunez.
Tę opinię podziela obrońca Białej Gwiazdy Marko Jovanović, który w meczu z APOEL-em zastąpił Michaela Lameya. - - Nie byłem zaskoczony, że zagram od początku, ponieważ Michael czuł ból w nodze – przyznaje piłkarz, który dotąd nie miał wiele szans na grę.
- Myślę, że graliśmy dobrze. Stworzyliśmy kilka okazji i wygraliśmy. Jednak musimy pamiętać, że przed nami jeszcze jeden mecz – mówi Jovanović, który ma już za sobą doświadczenia z gry na Cyprze. - Grałem w Nikozji z Partizanem. Jest tam ciężko i bardzo gorąco. To ułatwienie dla naszych rywali, ale myślę, że możemy tam wygrać. Jeśli zagramy tak jak w pierwszym meczu, to Wisła zagra w Lidze Mistrzów. Wynik jest bardzo dobry, a kibice byli fantastyczni.
wisla.krakow.pl/ST