Po spotkaniu Wisły z APOEL-em trener "Białej Gwiazdy", Robert Maaskant, dzielił się z mediami swoimi spostrzeżeniami.
- Jestemn dumny ze swojego zespołu, bowiem osiągnął sukces grając na tak wysokim poziomie. Na początkowe 25 minut wybraliśmy taktykę kontroli wydarzeń, stąd APOEL miał więcej z gry i dominował. Myślę, że końcowy okres pierwszej połowy to nasza najlepsza gra, stąd kilka okazji. Schodząc do sztani powiedziałem zawodnikom, że nie jestem do końca zadowolony z ich postawy - mówił trener.
- Z analizy rywala wiedzieliśmy, że APOEL strzelił wszystkie bramki w drugich połowach, stąd chcieliśmy po przerwie atakować, ale równocześnie być uważnym w defensywie.
- Kiedy zobaczyłem, że zaczęliśmy tracić kontrolę, zdecydowałem się wprowdzić Wilka i przesunąć Meliksona na lewą stronę. Po strzeleniu bramki zaleciłem bardziej defensywny styl i kontrataki, ale nie do końca się to udało, bowiem nie jesteśmy jeszcze doświadczonym zespołem.
- Najszczęśliwszy tego wieczoru byłem po wejściu do szatni po zakończeniu spotkania. Nie było nadmiernej radości, bowiem wszyscy zdają sobie sprawę, że droga do awansu jest jeszcze daleka.
- Mimo że nie jestem w pełni zadowolony, to jednak wygraliśmy 1-0 i pozwala to obrać w rewanżu taką taktykę, aby grać z kontry. Jestem dobrej myśli i wierzę, że osiągniemy sukces - zakończył Maaskant.
***
W przeciwieństwie do szkoleniowca Wisły, trener APOEL-u - Ivan Jovanović - niewiele ciekawego miał do powiedzenia dziennikarzom, a na dodatek tłumaczka języka greckiego nie za bardzo znała się na słownictwie futbolowym i sprawiało jej to dużą trudność. Kilka zdań wypowiedzionych przez szkoleniowca było bardzo ogólnych.
- Nie jestem zadowolony z wyniku. Wisła ma przewagę przed rewanżem w Nikozji. Mecz był wyrównany, choć nie stał na wysokim poziomie. Nie zasłużyliśmy na porażkę. Mamy możliwości, aby zagrać lepiej. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższy wtorek w Nikozji.
(gst)