- Po stracie bramki rozsypaliśmy się. To nie może nam się zdarzyć - przyznawał po porażce z Karabachem kapitan Wisły Radosław Sobolewski. - Nie mam nic na nasze usprawiedliwienie - przyznawał też Rafał Boguski. Na pytanie jak to się mogło stać, nie znajdowali odpowiedzi...
- Wiedzieliśmy jak rywale grają. Mieliśmy nauczkę na przykładzie Lecha. Niestety, oddali jeden strzał celny i wygrali mecz – mówił po spotkaniu Sobolewski. - Cały zespół zagrał słabo i to trzeba przyznać. Nie ma co się tłumaczyć. Wszystkie formacje wyglądały źle i nie funkcjonowały tak jak powinny. Mieliśmy większy problem w konstruowaniu akcji, było widać, że ciężko dochodziło nam się do sytuacji. Zwłaszcza po stracie bramki rozsypaliśmy się. To nie może nam się zdarzyć – podkreślał.
Jeśli chodzi o niewykorzystany karny przez Macieja Żurawskiego, to pomocnik przyznał: „Karny to loteria zdarza się najlepszym nie trafić. Trudno, że akurat padło na Maćka. Przykro jest mi z tego powodu i na pewno Maćkowi też. Chciał strzelić, niestety nie udało się”.
Sobolewski wierzy jeszcze w awans: - Jak dobrze przeanalizujemy ten mecz to myślę, że jest drugi mecz i wszystko może się odwrócić.
Rafał Boguski nie miał dla "wyczynu" swojego zespołu wyjaśnienia. - Nie mam nic na nasze usprawiedliwienie. Jedynie możemy dobrze przepracować ten tydzień i spróbować w Azerbejdżanie, bo zostało jeszcze jedno spotkanie – mówił zawodnik. - Do przerwy była duża przewaga z naszej strony, coś tam stworzyliśmy. Mówiliśmy, że gramy swoje a w końcu coś strzelimy, a po końcowym gwizdku to już wiadomo ...
Boguski zagrał na prawej pomocy i średnio się tam czuł: - Nie jestem typowym prawym pomocnikiem i widać też, że Erik bardzo dużo chodzi do przodu, więc musiałem mu robić miejsce. Musiałem schodzić do środka, wtedy robiła się tam przewaga – przyznał piłkarz.
wisla.krakow.pl