Tomasz Księżyc, bohater II-ligowej Puszczy Niepołomice w meczu z Nadarzynem nie traci dystansu do swojej profesji i samego siebie. Defensor zaliczył cztery asysty przy czterech golach. - Czy ćwiczę takie rzuty wolne i rożne? Ćwiczyłem do 25. roku życia, teraz już nie muszę - śmiał się po meczu 37-latek.
Teraz już tylko Pan dba, żeby noga nie zardzewiała? - dopytywaliśmy. - No dokładnie - odpowiadał piłkarz.
Ze swoich rzutów wolnych słynie od dawna. Popisywał się nimi we wszystkich klubach, w których grał. Zdobył z nich sporo pięknych bramek. Nie zdarzyło się jednak, żeby aż cztery razy w jednym meczu asystował przy golach. - Nie zdarzyło się, ale to nieważne. Ważne, że mamy wreszcie ważne trzy punkty. Przed nami trudne mecze, liczę, że teraz już łatwiej będzie nam o punkty. Może to spotkanie nie było ładne dla kibiców, ale dla nas najważniejsze są punkty - mówi defensor Puszczy. Pierwsze gratulacje odebrał od Łukasza Górskiego, z którym grał w Górniku Wieliczka, ale w Niepołomicach się rozminęli. Górski przeniósł się zimą do Limanovii.
Trener Robert Jończyk podkreślał, że sprowadzenia do Puszczy Księżyca było przemyślanym krokiem. - Jednym z mankamentów naszej gry jesienią były stałe fragmenty gry. Mieliśmy ich bez liku, ale nie wykorzystywaliśmy. Tomek Księżyc precyzyjnie wykonuje rzuty wolne i rożne. Takiego zawodnika potrzebowaliśmy. Ale te wolne nie biorą się z niczego, są efektem naszej przemyślanej gry. Nadarzyn zagrał odważnie, zaatakował nas wysoko, zaryzykował i mało brakło, a przyniosłoby mu to powodzenie na początku meczu. My wyprowadzaliśmy kontry i stąd brały się te rzuty wolne i rożne. Musimy jednak pracować nad zdobywaniem bramek z akcji - mówił Jończyk.
- To bardzo ważne dla nas zwycięstwo, nie tylko dlatego, że tak bardzo potrzebujemy punktów, ale też dlatego, że może być dla ns psychicznym przełamaniem - dodawał trener Puszczy. - Mam nadzieję, że to tak jak jest to przerwanie serii meczów bez zwycięstwa, tak będzie to początek serii zwycięstw.
Tomasz Matuszewski, trener Nadarzyna, był w Niepołomicach niepocieszony: - To pierwsza tak wysoka porażka w II lidze. Paradoksalnie w pierwszej połowie, w której graliśmy lepiej niż w drugiej, straciliśmy trzy bramki. Dobrze, że nie było więcej rzutów rożnych, mógłbym gorzko podsumować...
MAS