Piłkarze Sandecji bezbramkowo zremisowali z Okocimskim w rozegranym w Brzesku sparingu pierwszoligowców. W pierwszej połowie w Sandecji wystąpili w większości zawodnicy testowani, w drugiej połowie aktualna kadra oraz młodzieżowcy.
Okocimski KS Brzesko – Sandecja Nowy Sącz 0-0 (0-0)
Okocimski, I połowa: Mieczkowski - Bella, Jacek, Cegliński, Jeriomenko, Wawryka, Litwiniuk, Darmochwał, Szałęga, Smółka, Trznadel, II połowa: Kozioł - Bella, Urbański, Biernat, Wieczorek, Wojcieszyński, Baliga, Oświęcimka (61 Szałęga), Pyciak, Ogar, Zaniewski.
Sandecja, I połowa: Cabaj - Młynarczyk, Zinyak, Petran, Słaby - Jurić, Hozl, Leśniak, Szczepański, Janicijević - Aleksander. II połowa: Cabaj - Makuch, Petran, Szymura, Kowalski - Jurić (Młynarczyk), Hozl, Burkhardt, Mróz, Janicijević - Wiśniewski
W szeregach „Piwoszy” zagrała trójka testowanych zawodników: Valentin Jeriomenko, Marcin Szałęga oraz Marcin Biernat, występujący ostatnio w Ruchu Radzionków. Pierwszy już został zawodnikiem I-ligowca, drugi na dniach zwiąże się z nim umową.
Od pierwszych minut przewagę uzyskał zespół z Brzeska, który często stwarzał zagrożenie pod bramką nowosądeczan, ale nie potrafił udokumentować jej trafieniem. Uderzenie Iwana Litwiniuka z rzutu wolnego zostało zablokowane, a piłka po strzale aktywnego Piotra Darmochwała o centymetry minęła dalszy słupek bramki, strzeżonej przez Marcina Cabaja. Niecelnie na bramkę Sandecji uderzał także Paweł Smółka. Goście tylko raz zmusili Dawida Mieczkowskiego do wysiłku. Bramkarz „Piwoszy” z trudem przeniósł futbolówkę nad poprzeczkę, po uderzeniu Jána Hözla.
W drugiej połowie oglądaliśmy całkowicie inną jedenastkę. Na murawie pozostał jedynie Przemysław Bella. Po zmianie stron przewagę zyskali piłkarze Sandecji, ale nie na tyle, aby zagrozić „Piwoszom”. W 61. minucie groźnie wyglądającej kontuzji barku doznał Michał Oświęcimka, który pojechał na prześwietlenie do brzeskiego szpitala. W jego miejsce na placy gry pojawił się testowany od kilku tygodni Marcin Szałęga. Wraz z rozjaśniającym się niebem, rozkręcali się zawodnicy Sandecji, którzy byli blisko pokonania Aleksandra Kozioła. Najlepszą okazję miał Wiśniewski, ale przegrał pojedynek oko w oko z goalkeeperem brzeszczan. W samej końcówce dwa strzały na bramkę Cabaja oddał Szałęga, ale najpierw przestrzelił z rzutu wolnego, a chwilę później uderzył zbyt lekko i wprost w dobrze ustawionego Marcina Cabaja, który jest blisko podpisania kontraktu w Sandecji.
sandecja.com.pl/okocimski.com/ST