30-letni napastnik Ruchu Chorzów dobrą formę prezentowaną od początku sezonu w końcu udokumentował pierwszą bramką dla "Niebieskich". Oprócz tego "Wtorek" przyczynił się do dwóch wykluczeń piłkarzy Polonii Warszawa. Najpierw w 11. minucie gry poza pole karne powalił go Sebastian Przyrowski, a w drugiej połowie jego szarżę na bramkę strzeżoną przez Radosława Majdana nieprzepisowo powstrzymał Tomasz Jodłowiec.
- Niedzielan jeszcze żyje i pogra kilka lat w piłkę. Prędkość mi została, a dwie czerwone kartki w zasadzie ustawiły mecz. Grało nam się dużo łatwiej, mieliśmy przewagę liczebną. Zdobywamy kolejne trzy punkty z nie byle kim, bo Polonia Warszawa jest klasowym zespołem - zaznacza doświadczony napastnik "Niebieskich".
Niedzielan uwielbia urywać się defensorom przeciwnika. Zawodnicy Polonii mieli z nim sporo problemów i to właśnie przez jego sprint "Czarne Koszule" kończyły w dziewiątkę. - Nie ma co ukrywać, że to są moje ulubione akcje. Dostaję prostopadłe podanie, ścigam się z obrońcami, wychodzę sam na sam i uderzam na bramkę. W poprzednich spotkaniach brakowało milimetrów i trochę szczęścia. Dziś na szczęście się udało. Nie gramy tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla kibiców. Oni nas wspierają w każdym meczu. Dziękuję im za to, że w trudnym dla mnie momencie obdarzyli moją osobę kredytem zaufania, który cały czas spłacam - oznajmia były piłkarz krakowskiej Wisły.
ASInfo