Rozmowa z nowym napastnikiem Cracovii
- Cieszę się, że wracam do ekstraklasy i pod skrzydła trenera Oresta Lenczyka. To on był magnesem, który przyciągnął mnie do Cracovii. Mam nadzieję, że obaj skorzystamy na tej współpracy, i że skorzysta na tym Cracovia i jej kibice. Chcę wrócić do wysokiej formy, strzelać bramki, może nawet wrócić do kadry Polski - mówi portalowi sportowetempo.pl Radosław Matusiak.
- Kto do kogo zadzwonił w sprawie tego transferu?
- Miałem informację od trenera od naszego wspólnego znajomego. Nie zastanawiałem się wcale. To ja zadzwoniłem do trenera Lenczyka. W ogóle kiedy dowiedziałem się, że trener Lenczyk będzie w Cracovii już właściwie byłem zdecydowany, żeby tu grać.
- Kraków może się Panu źle kojarzyć, nie zagrzał pan miejsca w Wiśle...
- Ale kojarzę Kraków bardzo dobrze. Może mój krótki pobyt w Wiśle nie był udany, ale sam Kraków zapamiętałem dobrze i mam nadzieję, że ten pobyt będzie zupełnie inny, zwłaszcza pod względem sportowym.
- Nie naraża się Pan łódzkim kibicom, przychodząc do klubu, który zajął miejsce w ekstraklasie łódzkich klubów?
- Nie możemy patrzeć na takie aspekty, to są sprawy od nas piłkarzy całkiem niezależne - kto, w której lidze będzie grał i dlaczego. Przychodzę grać w piłkę, a innymi rzeczami się nie interesuję. Żona może trochę nie jest zachwycona tym ciągłym przeprowadzaniem się, ale mam nadzieję, że te dwa lata, które spędzę w Cracovii będą dla mnie udane.
- W jakiej jest pan formie, w ostatnim meczu strzelił pan bramkę w łódzkich derbach, ale trener Janas nie widział dla Pana miejsca w podstawowym składzie.
- Myślę, że moja forma od okresu przygotowawczego nie jest zła, strzeliłem najwięcej bramek dla Widzewa w meczach kontrolnych, strzeliłem bramkę w ostatnim meczu. To, że nie grałem brało się stąd, że trener Paweł Janas grał jednym napastnikiem i stawiał na Marcina Robaka. Mam nadzieję, że pod skrzydłami trenera Lenczyka moja forma będzie jeszcze wyższa.
- Odpowiadałaby Panu gra jednym napastnikiem w Cracovii, musiałby Pan rywalizować o miejsce z Bartoszem Ślusarskim...
- Myślę, że trener ściągając mnie ma koncepcję jak to ma wyglądać, na boisku znajdzie się miejsce dla dobrych zawodników, a jak to będzie wyglądać w szczegółach, zobaczymy.
- Nie boi się wracać do ekstraklasy, gdzie jest się bardziej wystawionym na oceny, nieustanną obecność kamer?
- To, że mecze ekstraklasy tak dobrze pokazuje telewizja to nawet lepiej, będę się chciał dobrze pokazać.
- Czuje się Pan gotowy do występu od pierwszej minuty przeciwko Lechowi?
- Myślę, że tak. Od pierwszego treningu okresu przygotowawczego trenowałem cały czas, nie opuszczając ani jednych zajęć, w sparingach grałem, w meczu ostatnim też. To czy zagram i jak długo zależy od trenera.
- Jak Pan ocenia Cracovię?
- Na początek dwa kiepskie wyniki, potem dobry w Warszawie, myślę, że są w Cracovii dobrzy zawodnicy, trzeba to tylko dobrze poukładać, dlatego zarząd zatrudnił trenera Lenczyka i dlatego ściąga kolejnych zawodników, żeby to wyglądało coraz lepiej. Z tego co wiem, plany są bardzo ambitne na najbliższe lata, więc w przyszłości Cracovia będzie atakowała wyższe miejsca w ekstraklasie.
- Ma Pan znajomych w nowych zespole Cracovii?
- Znam Łukasza Mierzejewskiego, Bartka Ślusarskiego, rozmawiałem z Łukaszem najdłużej i mówi, że wszystko tu jest w jak najlepszym porządku, nie ma powodów do obaw.
- Nadal jest Pan fanem dobrych win i giełdy?
- Już o tym wolę nie rozmawiać, to było rozdmuchane przez prasę, oberwałem za to mocno. Zajmuję się już teraz wyłącznie graniem piłkę, a te tematy nawet jeśli są, to pozostawiam poza życiem publicznym.
RK