Wisła Kraków przymierza się do podpisania nowego kontraktu z napastnikiem. Mistrzowie Polski wierzą, że młodzieżowy reprezentant Polski, Sebastian Leszczak to na tyle duży talent, że warto wiązać z nim przyszłość. - Czy chcę być w przyszłości dla Wisły takim drugim Patrykiem Małeckim? Chcę być pierwszym Leszczakiem - śmieje się 17-letni wiślak.
- Mam nadzieję, że do końca miesiąca kwestia mojego kontraktu się wyjaśni, może na początku listopada - szacuje Leszczak. Napastnik jest wychowankiem Clepardii Kraków, ale od lat pokonuje kolejne stopnie piłkarskiego wychowania w Wiśle. Obecnie gra w zespole Młodej Ekstraklasy. Niedawno pokazał się z dobrej strony w meczu charytatywnym, jaki Wisła rozegrała w Lublinie. Leszczak dostał od trenera Macieja Skorży szansę gry od pierwszych minut i ustrzelił nawet hat-tricka.
W Wiśle przekonali się, że warto stawiać na młodych piłkarzy na przykładzie Patryka Małeckiego. Po sezonie 2007/2008, 20-letni wówczas Małecki wrócił z wypożyczenia do Zagłębia Sosnowiec i na dobre zadomowił się w pierwszej drużynie Wisły. Teraz jest jednym z kluczowych zawodników mistrzów Polski. Być może dla Leszczaka również rozwiązaniem byłoby wypożyczenie do innego klubu, by mógł już teraz zdobywać niezbędne doświadczenie. - Też sądzę, że najlepiej byłoby, gdyby Wisła mnie wypożyczyła. Tak doświadczenie zdobywali Małecki czy Ćwielong. Fajnie by było, gdybym mógł pójść do któregoś z klubów Ekstraklasy. Jeśli nie, to zostają kluby pierwszoligowe, które są spokojnie w moim zasięgu. W klubie są podobnego zdania, tyle tylko, że oferta wypożyczenia musi być dobra zarówno dla mnie, jak i dla Wisły - podkreśla napastnik. Jeszcze niedawno wypożyczeniem Leszczaka zainteresowana była Polonia Bytom, ale Wisła nie zdecydowała się na ten krok.
Młody napastnik wciąż czeka na szansę debiutu w Ekstraklasie. - Debiut w Ekstraklasie w zespole Wisły jest moim marzeniem. Dla mnie byłoby sukcesem zagrać nawet 5 minut. Jestem przygotowany na to, ale to od decyzji trenera zależy, czy weźmie mnie w najbliższym czasie do meczowej osiemnastki - mówi 17-latek.
- Moim zdaniem Wisła Kraków, jako klub walczący o mistrzostwo Polski, nie może sobie pozwolić na ryzyko stawiania w zbyt dużej mierze na młodych graczy. Po to są właśnie takie mecze charytatywne, czy Pucharu Polski. Mam cichą nadzieję, że trener postawi na mnie w którymś ze spotkań Remes Pucharu Polski, jeśli Wisła przejdzie Bytovię. Bo do Bytowa jechać nie mogę, jadę na zgrupowanie kadry młodzieżowej - wzdycha Leszczak.
Prywatnie Leszczak jest dobrym kolegą Małeckiego, który nie zapomniał, że jeszcze nie tak dawno sam walczył o debiut na ekstraklasowych boiskach. Był wówczas w podobnym wieku - ledwo skończył 18 lat. - Patryk nadal regularnie ogląda mecze Młodej Ekstraklasy. Nasze relacje się nie zmieniły, czasem zjemy razem obiad, pogadamy. Patrykowi na pewno sława nie przewróciła w głowie, dalej jest takim samym chłopakiem, jakim zawsze był - w porządku gościem - uśmiecha się Leszczak.
ASInfo