Bramkarz Wisły Kraków, Mariusz Pawełek zaliczył udany występ we Wrocławiu. Jego zespół pokonał Śląsk 3-1, a on miał nawet asystę przy trafieniu Pawła Brożka!
- Było w tym trochę przypadku i błędu, ale przecież piłka nożna to gra błędów i po nich padają bramki - śmiał się po meczu oryginalny asystent.
- Mieliśmy zmęczyć Śląsk i dążyć do bramek, bo wiadomo, że Śląsk na własnym boisku jest groźny, nawet grając w dziesięciu. My też, grając tu w dziesiątkę w tamtym roku, robiliśmy to lepiej niż w jedenastu. To nie jest wcale taka duża przewaga - mówił Pawełek, który żałował jednak, że nie udało mu się zachować czystego konta: - W pierwszej połowie były jedna czy dwie sytuacje, ale nie było takiego precyzyjnego wykończenia. W drugiej części dominowaliśmy, mogliśmy pokusić się o więcej bramek, ale na wyjeździe cieszymy się z tych trzech. Szkoda tylko, że wpadła bramka dla Śląska.
Pawełka uderzeniem z rzutu karnego pokonał Sebastian Dudek, ale bramkarz "Białej Gwiazdy" był bliski obrony także tego strzału: - Mieć karnego na rękach, a obronić, to dwie różne rzeczy. Szkoda, bo bardzo chcę, jak każdy bramkarz, w każdym meczu bronić "na zero".
Golkiper Wisły nie chciał wróżyć, czy w tym sezonie może powtórzyć się sytuacja sprzed dwóch lat, gdzie już niemal po rundzie jesiennej było przesądzone, że tytuł mistrzowski powędruje do Krakowa: - Nie wybiegam w przyszłość, ale każdy z nas by chciał. Co do przewagi, wolałbym, aby była taka, jak teraz. Musimy do każdego meczu podchodzić z koncentracją. W pierwszym roku pracy trenera Skorży przewaga była duża i graliśmy trochę na luzie. W każdym meczu musimy utrzymać koncentrację, być bardziej złośliwi i strzelać więcej bramek.
Na zakończenie spytany o zainteresowanie Śląska jego usługami odpowiedział wymijająco: - W tamtym roku były rozmowy. Na pewno bym nie odmówił. Ja mogę powiedzieć "tak", ale dwie strony muszą się dogadać. To nie jest takie proste.
ASInfo