Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa > Wiadomości ekstraklasa
Maciej Skorża: Zamiast się nakręcać, wpadliśmy w nerwy2009-09-20 22:26:00

- Mecz przebiegał pod nasze dyktando, stwarzaliśmy sobie sporo sytuacji, ale jak nie strzelamy bramki, to trudno marzyć o dobrym wyniku. Kontra Polonii przyniosła jej bramkę, a my, mimo dobrych dwóch sytuacji na początku, nie potrafiliśmy zdobyć prowadzenia. Bramka wprowadziła sporo nerwowości w nasze poczynania - powiedział trener Wisły Kraków Maciej Skorża po meczu z Polonią Bytom.


- W drugiej połowie graliśmy zbyt nerwowo. Mieliśmy poprzeczkę Andraża Kirma, niewykorzystane sytuacje Pawła Brożka czy Patryka Małeckiego, które zamiast nas nakręcać, potęgowały nerwowość - przyznał trener. - Zdobywamy dzisiaj tylko punkt i jesteśmy tym bardzo mocno zawiedzeni, ale po siedmiu kolejkach wciąż jesteśmy liderem i szykujemy się do następnego meczu. Musimy natychmiast poprawić skuteczność i po meczu pucharowym musimy zdobyć trzy punkty, bo Lech i Legia zmniejszyły po tej kolejce dystans.

Trener Skorża, oprócz wspomnianej nerwowości, wymienił jeszcze jeden, podstawowy mankament w grze mistrzów Polski. - Generalnie brakowało nam ruchliwości w grze bez piłki i pokazywania się na pozycję. Graliśmy zbyt statycznie, a nasze akcje były zbyt czytelne, brakowało przyspieszenia pod polem karnym przeciwnika. Notowaliśmy dużo prostych strat, nieatakowani podawaliśmy niecelnie czy dośrodkowywaliśmy w trybuny. Brakowało nieszablonowych zagrań i współpracy między napastnikami. Czasem takie mecze się zdarzają - stwierdził Skorża.

Grę Wiśle pokrzyżowała także wymuszona zmiana Pablo Alvareza. W dodatku w drugiej połowie kontuzji doznał Peter Singlar. - Wymuszona zmiana pokrzyżowała nam plany. Zaimponowała mi postawa Petera, który z podejrzeniem groźnej kontuzji chciał kontynuować mecz - podkreślił trener. - Zasługuje na najwyższe słowa uznania. Może go czekać dłuższa absencja, badania wykażą, co dokładnie się stało. Jeśli chodzi o Pablo, to miał on problemy żołądkowe, powinien być gotów na kolejny mecz.

Jeszcze w pierwszej połowie stan meczu mógł wyrównać Junior Diaz. A właściwie wyrównał, ale przy jego golu sędzia dopatrzył się spalonego. - Też mi się wydawało, że bramka została zdobyta prawidłowo. Trudno, by z pozycji, z której strzelał, znaleźć się na spalonym. Ale co zrobić... - stwierdził Maciej Skorża.

Znów wiele do życzenia pozostawiała postawa Pawła Brożka. - Kiedy nie strzela, mówi się, że gra słabo. Dziś zabrakło mu skuteczności i szczęścia, poza tym problemem jest brak dynamiki, choć i dziś pokazywał się do gry - ocenił szkoleniowiec.

Następne spotkanie Wisła rozegra w Zamościu z Hetmanem w ramach Pucharu Polski. Trener Skorża zapowiedział wystawienie możliwie najmocniejszego składu. - Kto będzie w pełni sił, pojedzie do Zamościa - stwierdził.

Jurij Szatałow: Remis brałbym w ciemno

- Przed meczem remis wziąłbym w ciemno, ale niewiele brakowało byśmy przy odrobinie szczęścia utrzymali zwycięski wynik do końca. Wisła miała więcej sytuacji, zepchnęła nas do obrony i nie mogliśmy utrzymać się przy piłce. Gra nam się nie kleiła. Dlatego jestem zadowolony z tego wyniku - powiedział po zremisowanym 1-1 meczu z Wisłą trener Polonii Bytom Jurij Szatałow.
W drugiej połowie Polonia nie zagrała ofensywnie, sytuacje tworzyła sobie po stałych fragmentach gry. - Chcieć można - mówi Szatałow. - Zakładaliśmy bardziej ofensywną grę, zamierzaliśmy podejść wyżej, ale Wisła jest bardzo mocnym zespołem. Nie mieliśmy wiele do powiedzenia. I tak dobrze, że wyprowadziliśmy kilka groźnych kontrataków.
- Z zewnątrz inaczej ocenia się naszą drużynę, inaczej widzę to ja od środka. Twardo stąpamy po ziemi i nie podniecamy się, że jesteśmy w czołówce. Cały czas pracujemy, by każdy zawodnik się rozwijał. Gdy rozwijają się poszczególni piłkarze, to rozwija się cały zespół. Chcieliśmy pokazać dziś dobrą grę. Aż tak dobrze ona nam nie wychodziła. Tym bardziej trzeba się cieszyć z remisu z tak dobrym rywalem - stwierdził trener Polonii.
Poproszony o ocenę straconej bramki Jurij Szatałow stwierdził: - Na pewno Wojciech Skaba popełnił przy niej błąd, zresztą sam powiedział że mógł to wybronić. Ale nie ma co na niego zwalać winy, bo było kilka innych sytuacji, kiedy nas uratował.

ASInfo/wislakrakow.com





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty