W sobotę piłkarzy Lecha Poznań czeka ciężki mecz z Jagiellonią w Białymstoku. - Zatrzymamy Frankowskiego i Grosickiego - zapowiedział przed meczem Jacek Zieliński, trener poznaniaków.
- To dla nas bardzo ważny mecz. Będzie on okazją do przełamania się oraz wyjścia z letargu, który nas ogarnął, bo gramy z zespołem, który w tabeli jest dość nisko, ale tylko dlatego, że został ukarany minusowymi punktami. Jagiellonia gra dobrą piłkę, zwłaszcza u siebie. Myślę, iż czeka nas ciekawe widowisko. Do Białegostoku jedziemy z zamiarem wywiezienia stamtąd trzech punktów - powiedział przed sobotnim spotkaniem Zieliński.
- Trudno powiedzieć, czy w pojedynku z Jagiellonią będziemy faworytem. Lech przez ostatni czas przyzwyczaił się, że zazwyczaj grał w takiej roli, ale różnie to potem wychodziło. Myślę, iż nie ma znaczenia, kto będzie faworytem. Musimy wyjść na boisko i zagrać swoje - dodał szkoleniowiec "Kolejorza".
Poznańska lokomotywa złapała ostatnio zadyszkę i nie spisuję się w lidze najlepiej. - Bardzo dużo rozmawialiśmy o tym, co się w ostatnim czasie działo. Dla mnie jest ważne to, że w przerwie na reprezentację dużo trenowaliśmy. Wreszcie mieliśmy normalny mikrocykl treningowy z dwoma treningami dziennie. Tego nam ostatnio brakowało - zauważył Zieliński.
Kluczem do sukcesu w sobotnim spotkaniu będzie dla Lecha zatrzymanie dwójki snajperów Jagielloni. - Frankowski i Grosicki to obecnie czołowa dwójka napastników w polskiej lidze. "Franek" jest bardzo regularny, natomiast "Grosik" to powiew świeżości i dynamiki. Nie potrzebujemy żadnego specjalnego szatańskiego pomysłu, aby ten duet zatrzymać. Musimy po prostu konsekwentnie realizować nasze założenia i jeśli z tym nie będzie problemów, to myślę, iż ta dwójka zostanie zatrzymana - stwierdził trener.
- To nie jest tak, że Frankowski i Grosicki sami decydują o grze Jagiellonii. Ten zespół prezentuje się całkiem dobrze również w środku pola i w miarę solidnie w defensywie - dodał opiekun poznaniaków.
W środę reprezentacja Polski w fatalnym stylu pożegnała się z Mistrzostwami Świata, które w przyszłym roku odbędą się w RPA. Zieliński nie obawia się o kondycję psychiczną lechitów, którzy znaleźli się w kadrze na wczorajsze spotkanie - To, co się stało w Mariborze, jest traumą dla całej polskiej piłki. Myślę jednak, że w tym całym marazmie akurat nasza trójka nie musi się za bardzo wstydzić, bo zagrała w miarę poprawnie. Na pewno odczuwają to co każdy w naszym kraju, natomiast cała mądrość będzie polegała na tym, aby się z tego otrząsnęli. Nie ma czasu na spuszczanie głów, bo my ostatnio w Lechu mieliśmy za często te głowy opuszczone i najwyższy czas, by je podnieść - zakończył trener.
ASInfo