Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Grzegorz Lato stwierdził, że polska reprezentacja, podobnie jak cały polski futbol powinien otrzymać rózgę zamiast świątecznego prezentu. Jednocześnie dodał, iż trzeba zrobić wszystko, aby przyszły rok był lepszy od tego, który dobiega końca.
Rozgrywki Ekstraklasy mają już przerwę, więc Lato krótko podsumował, jakie widzi wady i zalety polskiej ligi. - Wadą rozgrywek są pomyłki sędziowskie, ale uczciwie trzeba sobie powiedzieć, że mamy młodych sędziów, bo ci doświadczeni w większości byli zamieszani w aferę korupcyjną. Nie powiem, że byli skorumpowani, bo nie ma jeszcze prawomocnych wyroków. Plusem natomiast jest to, że w naszej lidze każdy może wygrać z każdym, więc walka o mistrzostwo i o utrzymanie będzie się toczyć do samego końca - stwierdził Lato.
- Nie da się ukryć, że polski futbol jest na słabym poziomie, czego dowodem są wyniki reprezentacji i naszych klubów w europejskich pucharach.
- Trzeba sobie zdać sprawę z tego, jakie są budżety naszych klubów. Póki nie zaangażują się wielkie firmy, póki nie powstaną stadiony jak na zachodzie Europy, tak to będzie wyglądało. Ci zawodnicy, którzy się wybiją w naszych klubach, szybko będą odchodzić za granicę.
- Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Na jaki prezent może liczyć reprezentacja Polski?
- Rózgi to już dostała, nie awansując na mistrzostwa świata. To jest taka duża rózga, nad którą się trzeba zastanowić i pochylić. Trzeba zrobić wszystko, by każdy mógł się cieszyć z wyników i gry reprezentacji.
- Święta tuż, tuż. Czy łapie Pan powoli ten świąteczny klimat, oddał się Pan już przyjemności kupowania prezentów?
- U mnie w rodzinie jest taki zwyczaj, że robimy prezenty tylko dzieciom, tzn. ja kupuję prezenty wyłącznie wnukom. Na pewno to nie będą piłki, bo te już mają (śmiech).
- A jak z samymi przygotowaniami do Świąt. Podobno to mężczyźni są najlepszymi kucharzami.
- Uszek może nie kleję, ale jestem niezłym kucharzem. Od mięs, po ryby. Te ostatnie są moją specjalnością, ale bigos też podobno dobrze robię. Trzeba jednak jeść z umiarem i po jedzeniu trochę ruchu, by nikogo brzuch nie bolał.
- A jak z pasterką i śpiewaniem kolęd?
- Muszę powiedzieć, że od 20 lat nie opuściłem żadnej. Lubię iść na pasterkę, bo tradycja musi być zachowana. Jeśli chodzi o kolędy, to w ich śpiewaniu prym wiedzie moja żona. My obchodzimy typowo rodzinne święta, więc każdy uczestniczy w śpiewaniu kolęd.
ASInfo