W środowym meczu pożegnalnym Adam Piekutowskiego drużyna jego przyjaciół przegrała z Wisłą Kraków 4-11. - Jestem zadowolony, że udało się zorganizować taki fajny mecz - powiedział były bramkarz krakowskiej Wisły, który w środę oficjalnie zakończył karierę piłkarską.
Piekutowski zmaga się od dłuższego czasu z kontuzją kolana. Uraz jest na tyle poważny, iż nie tylko zmusił golkipera do zakończenia kariery, ale również postawił pod znakiem zapytania jego normalne funkcjonowanie. Kibice mieli nadzieję, że w środowe popołudnie choć na chwilę Piekutowski pojawi się na boisku. Tak się jednak nie stało, gdyż były bramkarz nie chciał ryzykować pogłębienia urazu.
- Nie ma co ukrywać, że pomysł zrodził się około miesiąca wstecz. Idea moich kolegów została w miarę szybko zrealizowana. Może też trochę na wariackich papierach, ale wszystko zakończyło się pomyślnie z czego możemy się tylko cieszyć - zdradził były golkiper "Białej Gwiazdy". Ze względu na kontuzję kolana zamknął on jeden z rozdziałów swojego życia. Wkrótce jednak może rozpocząć kolejny, gdyż zamierza skupić się na pracy trenerskiej. - Mam nadzieję, że to się uda. Jestem dobrej myśli - zakończył.
Drużynę przyjaciół Adama Piekutowskiego poprowadził Michał Probierz. - Akurat Adam jest bardzo fajnym człowiekiem. Grałem z nim i go poznałem. Na pewno takim ludziom się nie odmawia - powiedział Probierz.
Były piłkarz, a obecnie trener Jagiellonii Białystok nie pojawił się na boisku, a ograniczył się do dyrygowania poczynaniami swoich podopiecznych z ławki. - Ja mam trochę problemów z kolanem, więc nie chciałem grać w meczu z zespołem ligowym. Nie chciałem ryzykować, bo nie mam więzadła krzyżowego, a nie chcę jakiegoś większego urazu - tłumaczył. Wśród podopiecznych Probierza były nie tylko byłe gwiazdy polskiej piłki, ale również radny Lublina Dariusz Piątek. Szkoleniowiec nie pokusił się jednak o jego ocenę. - Najważniejsze, że idea się sprawdziła i była fajna zabawa - zakończył.
W meczu pożegnalnym Adama Piekutowskiego wziął udział także Jacek Paszulewicz, który poznał golkipera kiedy obaj wspólnie grali w Wiśle Kraków. Paszulewicz bez chwili wahania zdecydował się na zagranie w środowym spotkaniu. - Nie było w ogóle chwili zastanowienia. Rozmowy na temat meczu były już wcześniej. Maciek Stolarczyk przejął funkcję organizatora, tylko poinformował mnie w jaki dzień, o której godzinie i potwierdziłem, że będę na 100 procent - przyznał były obrońca.
Zdaniem byłego piłkarza Górnika Zabrze jego kolega wciąż może liczyć na wsparcie przyjaciół z boiska. Jest on przekonany również, że Piekutowski z powodzeniem poradziłby sobie jako trener. - Szczęście w nieszczęściu, że jest grupa przyjaciół, która chce pomóc i wspierać. Miejmy nadzieję, że Adam się odnajdzie jako osoba działająca w sporcie. Już nie jako wyczynowy piłkarz, ale może ktoś wykorzysta jego doświadczenie jako trenera - podsumował Paszulewicz.
Także wątpliwości co do występu w spotkaniu nie miał Marcin Kuźba. - Z Adamem znamy dosyć długo. Wiedziałem, że to mecz dla niego, więc decyzja była od razu na tak. Cieszę się, że takie mecze się odbywają. Staram się pomóc koledze, jeśli jest w trudnej sytuacji - powiedział Kuźba.
Byłego napastnika AJ Auxerre z Piekutowskim łączyła nie tylko gra w krakowskiej Wiśle, ale również skłonność do odnoszenia kontuzji. 32-letni obecnie Kuźba nie może kontynuować kariery właśnie przez uraz. - Kontuzje są wkalkulowane w sport. Akurat Adam miał problemy z kolanem, ja wcześniej też. Ja miałem może poważniejszy problem, bo miałem dosyć mocno uszkodzoną chrząstkę. Przeszedłem kilka operacji i przez to przestałem grać w piłkę. Gdyby nie to kolano to myślę, że do tej pory bym grał - przyznał.
W środowym meczu obie drużyny postawiły na otwartą grę. Choć miał on charakter raczej towarzyski, to piłkarze zaprezentowali wysokie umiejętności. Niewielu jednak kibiców chciało je oglądać. - Wiadomo, że to w większości była zabawa, chcieliśmy pokazać się kibicom, ale publiczność za bardzo nie dopisała. Szkoda, może też dlatego, że jest przerwa na reprezentację i wiadomo było, że nie przyjedzie cała pierwsza drużyna Wisły. Mimo wszystko z przyjemnością przyjechaliśmy tutaj i myślę, że wszyscy są zadowoleni - zakończył Kuźba.
ASInfo