Koszykarze Boston Celtics są o krok od wielkiego finału ligi NBA po tym, jak w sobotę pokonali Orlando Magic 94-71. Kropkę nad „i” mogą postawić już w poniedziałek.
- Czuliśmy odpowiedzialność, a każdy robił to, co do niego należy – podsumował Kevin Garnett, który rozegrał znów niesamowite zawody w obronie. Tymczasem zespół imponował w egzekwowaniu akcji. Jego skuteczność w trzypunktowych rzutach sięgała 54 procent, w efekcie przewaga po samej pierwszej kwarcie wynosiła 15 punktów.
Marcin Gortat spędził na boisku 12 minut. Sześciokrotnie popisał się zbiórką, a raz przechwycił piłkę. Polak miał problemy z faulami (łącznie cztery), stąd trener Stan van Gundy nie brał go pod uwagę w dłuższym wymiarze czasowym. – Jesteśmy w niezwykle ciężkiej sytuacji, ale musimy przeciwstawić się naszym słabościom. Jeśli przestaniemy wierzyć, walka w poniedziałkowym meczu nie będzie miała sensu – zaznaczył.
Boston Celtics – Orlando Magic 94-71 (27-12, 24-22, 24-13, 19-24)
Boston: Davis 17, Pierce 15, Allen 14
Orlando: Carter 15, Nelson 15, Pietrus 12
rb